Strefa Piesza

Wpis

poniedziałek, 29 lipca 2013

Bo zielone było za krótkie

Niedawno w prasie pojawiła się rozmowa z komisarzem Arturem Wilkiem z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji.  W związku z nagraniami przesłanymi od czytelników, na których widać jak kierowcy ignorują czerwone światło, dziennikarz zadał szereg pytań dotyczących bezpieczeństwa pieszych i nieobecności policyjnych patroli na skrzyżowaniu ulic Karolkowej i Kasprzaka w Warszawie. Przypomniał też śmiertelny wypadek do którego doszło tam w styczniu 2013 roku.

Zielone dla pieszych = czerwone dla aut!

Choć komisarz stwierdza, że zachowania kierowców widoczne na nagraniu są nieprawidłowe i należą się za nie mandaty, to mimo wszystko wydźwięk rozmowy jest zaskakujący, spójrzcie sami:

[…]" Od jakiegoś czasu to skrzyżowanie jest pod naszym szczególnym nadzorem. Zwłaszcza po styczniowym wypadku, gdy zginęła piesza.

Dziennikarz: Ale wielu kierowców wjeżdża tu na czerwonym świetle.

- Myślę, że to wynika z pośpiechu. Nasze obserwacje wykazują, że jest tam krótki cykl światła zielonego dla jadących Karolkową. […]"

Polska policja wykazuje niezwykłe zrozumienie dla potrzeb kierowców - kierowcy się spieszą – tłumaczy ich komisarz. Gdy jednak piesi się spieszą i przechodzą na czerwonym, policja nie tylko z wielką gorliwością wlepia mandaty, nawet wtedy gdy ulicą nic nie jedzie, ale też twierdzi, że „nie można się zgodzić na rozumowanie, że jak jest czerwone światło i nic nie jedzie, to można przejść”.

Zobaczcie jak rozmowa potoczyła się dalej:

 „ Dziennikarz: W ciągu 10 minut naliczyłem na Karolkowej 10 kierowców, którzy wjechali na pasy na czerwonym świetle.
- Problem w tym, że cykl nadawania sygnału zielonego jest zbyt krótki i zniecierpliwienie kierowców bierze górę. […]

Czy słyszeliście, żeby policja tak tłumaczyła się z nie patrolowania przejść dla pieszych tam, gdzie piesi nagminnie przechodzą na czerwonym? Wyobraźmy sobie to: np. „Problem w tym, że cykl nadawania sygnału zielonego jest zbyt krótki i zniecierpliwienie pieszych bierze górę.” Realne? A byłoby gdzie pieszych w ten sposób tłumaczyć. Tymczasem wróćmy do rozmowy:

„Będziecie surowi dla piratów?
- Policjanci zdają sobie sprawę, że wjazd za sygnalizator przy sygnale czerwonym w obecności pieszego jest poważnym wykroczeniem i nie sądzę, aby decyzja była inna jak mandat.”

Zwróćcie uwagę na te sformułowania zmiękczające przekaz: „w obecności pieszego”, „nie sądzę”. Jak można byłoby te odpowiedzi zinterepretować? Np.: „wicie rozumicie, no niby powinniśmy ich łapać, ale wie pan, przecież kierowcy się spieszą, a jak nie będzie pieszego na przejściu to co to za problem?”. Tu przypomnę - jeśli pieszy przechodzi na czerwonym, gdy nic nie jedzie, policja nie zgadza się na takie podejście i będzie go surowo karać. Gdy jednak kierowca jedzie na czerwonym, to owszem może będzie karać, ale trudno nie odnieść wrażenia, że będzie to robić z ogromną niechęcią, dopiero po kilku artykułach w prasie i śmiertelnym wypadku.

Kiedy wreszcie policja zrozumie, że to kierowca PRZEDE WSZYSTKIM powinien uważać i że to zachowań kierowców trzeba PRZEDE WSZYSTKIM pilnować? Kiedy zrozumie, że to kierowca wprowadza zagrożenie dla innych, bo używa auta, a pieszy co najwyżej może zrobić krzywdę sobie? Kiedy wreszcie zrozumie, że ta asymetria relacji powinna być powodem do większego skupienia się na pilnowaniu kierowców, a nie pieszych?

Na deser ostatni już kwiatek w tej rozmowie:

„Dziennikarz: Czytelnicy sugerują likwidację zielonej strzałki w tym miejscu.
- Zielona strzałka to dobre rozwiązanie, pod warunkiem że kierowcy stosują się do przepisów.
Widać, że się nie stosują.
- I po to jest nadzór ze strony policjantów wydziału ruchu drogowego.
Nieskuteczny.
- Staramy się eliminować zachowania kierowców łamiących przepisy. Jednak likwidacja warunkowego skrętu może powodować zator drogowy na Karolkowej.
Według statystyk zaledwie 0,03 procent kierowców odpowiednio zachowuje się, widząc zieloną strzałkę. Czy to nie jest dodatkowy powód, by ją zlikwidować?
- Myślę, że nie. Zielona strzałka w przypadku mało uczęszczanego skrzyżowania przez pieszych daje możliwość pokonania tego przejazdu bez czekania na zielone.”

Komisarz twierdzi, że tzw. zielona strzałka to dobre rozwiązanie. Ale zarówno liczba wypadków, jak i głos pieszych pokazuje, że zdecydowanie tak nie jest. Praktycznie nigdzie w Europie zielonej strzałki w takiej formie się nie stosuje. W Polsce zielona strzałka, najczęstsza w prawo, zezwala na przejazd z możliwością kolizji. W efekcie kierowcy całą swoją uwagę poświęcają na obserwowanie wlotu skrzyżowania po lewej stronie, bo obawiają się kolizji z innym autem i ruszają, gdy tylko znajdą lukę w sznurze samochodów. Jak często wjeżdżają przy tym na pieszych i rowerzystów wjeżdżających na przejazd lub wchodzących na przejście z prawej strony? Już nawet nie wspominając o tym, że w 99% przypadków kierowcy przed zieloną strzałką się nie zatrzymują i często wymuszają pierwszeństwo na pieszych lub rowerzystach.

Drodzy policjanci, stawiajcie wyżej życie i zdrowie ludzkie niż komfort kierowców czy strach przed większymi korkami. Inaczej bezpieczeństwo na polskich drogach się nie poprawi.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
polskipieszy
Czas publikacji:
poniedziałek, 29 lipca 2013 13:16

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość MHS napisał(a) z *.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2013/07/29 14:07:19:

    Bardzo dobry artykuł. Szkoda, że na bloxie nie ma opcji polecania przez Google+. Czy może dałoby się takową włączyć?

  • whitenabuchodonozor napisał(a) komentarz datowany na 2013/07/29 14:07:24:

    policjanci sami są przyspawani do foteli samochodowych toteż mają taki właśnie punkt widzenia, dla nich każdy pieszy, rowerzysta czy tramwaj to zawalidroga

  • Gość umm napisał(a) z 193.164.142.* komentarz datowany na 2013/07/31 14:15:31:

    czytałem całą tę rozmowę z policjantem... niesamowite, w jak łatwy sposób pan policjant usprawiedliwia kierowców a totalnie pomija problemy pieszych..

  • Gość Marta H. napisał(a) z 193.0.236.* komentarz datowany na 2013/08/12 08:30:22:

    Naprawdę oburzające. I to nie jest pierwszy taki wywiad.

  • unhappy napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/26 19:32:56:

    Policjant jest generalnie w trochę słabej sytuacji bo możemy pokazać w Warszawie palcem dowolne skrzyżowanie i wiedzieć, że policji tam nie ma, nie było i... nie potrzeba. Tak więc pan policjant stara się lawirować nieco, żeby tej prostej prawdy o braku jakiejkolwiek kontroli nad ruchem drogowym w naszym pięknym mieście nie odkryć. Skoro prawdopodobieństwo zostania ukaranym nawet za najpoważniejsze wykroczenia (wjazd na czerwonym czy niezatrzymanie się przed strzałką) jest bliskie zeru to pozostaje już tylko dziwna słowna ekwilibrystyka, której sens, jak pokazał autor, jest absurdalny. Jeśli faktycznie policja ma takie podejście to powinny lecieć głowy. Ale policja takiego podejścia nie ma. Policja tylko realizuje zadania statystyczne i doskonale wie, że nie ma najmniejszej szansy żeby w Warszawie karać za łamanie przepisów choćby jednego kierowcę na 1000. Nie ma takiej fizycznej możliwości :)

  • Gość grant napisał(a) z *.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2013/10/03 02:47:24:

    jaka jest prawda każdy widzi i czyją stronę trzyma policja, wystarczy popatrzeć ile rowerów znajdziemy pod każdą komendą a ile samochodów. Temu wszystkiemu towarzyszy zasłona dymna troski o bezpieczeństwo NURD.

  • Gość ciekawy napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2013/10/05 15:07:05:

    Scena z dzisiaj: stoję w ogonku samochodów ruszających spod świateł. Między samochody pcha się pieszy, mimo, że 10 metrów dalej ma prezjście z pasami i światłami. Na moje wskazanie na pasy macha lekceważąco ręką.
    Nie dość że ordynarnie łamie przepisy, naraża siebie na utratę zdrowia, a ludzi za kółkiem na niepotrzebny stres (akurat ja jeżdżę bardzo defensywnie i przepisowo - za co spotyka mnie lekceważenie ze strony innych użytkowników dróg - jak widać z powyższego przykładu), to jeszcze mam odpowiadać za bezpieczeństwo takich idiotów, którzy sami pchają się pod koła?

Dodaj komentarz