Strefa Piesza

Wpis

czwartek, 26 września 2013

Jak stoję, to chcę iść, jak idę, to mam stać. Logika dla pieszych w polskim prawie.

Nowe przepisy dotyczące pieszych teoretycznie mają przejście dla pieszychdawać im pierwszeństwo na przejściu dla pieszych. Jednak w szczegółach widać, że nowe prawo nie zostało dobrze przemyślane. Pierwszy problem to zapis, że pieszy ma oczekiwać przed przejściem, aby udzielono mu pierwszeństwa. Drugi problem to zachowanie „zakazu wchodzenia bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd” – zapisu, który jest nagminnie źle interpretowany, nadużywany i który jest przede wszystkim niepotrzebny.

Dlaczego jest niepotrzebny? Bo w Prawie o Ruchu Drogowym znajduje się już dużo sensowniejszy i ogólniejszy zapis:

Art. 3.

  1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie

To zupełnie wystarczy – pieszy wie, że nie może robić sobie krzywdy.

Ale uwaga, jest jeszcze jeden istotny zapis:

 Art. 4 Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego

Dzięki temu zapisowi pieszy wie, że może korzystać ze swoich praw i liczyć na to, że będą respektowane przez innych uczestników ruchu. Dlaczego przechodzenie przez przejście dla pieszych miałoby być wyjątkiem? Dlaczego tę samą sytuację, w której pieszy (nawet w proponowanej wersji) oczekuje na przejście, reguluje przepis mówiący o tym, że pieszy ma pierwszeństwo i jednocześnie przepis o tym, że nie wolno mu na przejście wejść bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd? Dlaczego w ten sposób zwalnia się z odpowiedzialności kierowców? W ten sposób wciąż nie ma jasności, wciąż będą wątpliwości i otwarcie na różne cudaczne „interpretacje”.

W wyniku takich niejasności co roku giną na drogach setki pieszych a tysiące zostaje rannych.  

Drugą rzeczą, która w projekcie budzi wątpliwości to „oczekiwanie pieszego przed przejściem”. To rozwiązanie jest nieintuicyjne – skoro mam pierwszeństwo i chcę iść, to dlaczego mam się zatrzymywać? Jak długo mam „oczekiwać”? Po co stwarzać dodatkowe trudności interpretacyjne kierowcom? "Jak pieszy chce iść, to się zatrzymuje? A co mają robić ci piesi, którzy chcą się zatrzymać? Iść?

Oprócz nieintuicyjności, zwrócę uwagę na jeszcze jeden aspekt związanym z psychofizjologią widzenia.

Jeśli kierowca i pieszy zbliżają się do przejścia dla pieszych, to kierowca jadący z odpowiednią prędkością powinien być w stanie zauważyć zbliżającego się pieszego. Uwaga kierowcy jest skupiona głównie na jezdni, ale dzięki widzeniu peryferycznemu możemy dostrzec ruch, który znajduje się poza centrum uwagi.

Jednak wg nowych przepisów, kierowca, który jedzie przepisowo i ma szansę zauważyć pieszego zbliżającego się do przejścia, nie będzie zobowiązany ustawą do tego, aby go przepuścić - za to będzie musiał to zrobić następny kierowca, dla którego pieszy jest tylko jednym z wielu nieruchomych elementów wystroju ulicy, obok słupa ze znakiem, latarni, billboardu, płotku, kosza na śmieci, które to elementy wyjątkowo często znajdują się blisko przejść dla pieszych.

TEMU DRUGIEMU KIEROWCY BĘDZIE TRUDNIEJ ZAUWAŻYĆ STOJĄCEGO PIESZEGO NIŻ PIERWSZEMU, KTÓRY MA SZANSĘ ZAUWAŻYĆ RUCH.

Ułatwmy kierowcom przestrzeganie przepisów i sprawmy, że więcej pieszych przeżyje przechodzenie przez jezdnię. Zmieńmy przepisy tak, żeby było jasne, kto kogo ma przepuścić. Zastosujmy przepis znany z krajów o wysokim bezpieczeństwie:

Kierowca musi udzielić pierwszeństwa pieszym, którzy przechodzą przez przejście dla pieszych lub zamierzają przejść.”

I wykreślmy zapis o zakazie wchodzenia bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd.

Tak będzie lepiej dla wszystkich.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
polskipieszy
Czas publikacji:
czwartek, 26 września 2013 17:58

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • unhappy napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/26 19:43:08:

    Podsumowując. Potrącenie na przejściu = ZAWSZE wina kierowcy. To ma sens moim zdaniem i po pierwsze na rozsądnych kierowcach wymusi zachowanie szczególnej ostrożności i znaczące zwalnianie przed przejściem, a nierozsądnych wyeliminuje z ruchu. A policja za taki przepis podziękuje bo skończy się zastanawianie - wtargnął czy nie wtargnął. Wygląda na mały krok w stronę cywilizacji. Może dopiero wtedy kierowcy, nie mając pełnej widoczności przejścia zastawionego samochodami zwolnią przed przejściem do prędkości marszowej. Tylko, że to nie przejdzie. Za dużo wyborców jest kierowcami.

  • manra napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/26 20:39:40:

    zgoda, Unhappy, z wyłączeniem oczywiście sytuacji, kiedy pieszy wbiega pod koła i takich, kiedy ma czerwone światło (ale rozumiem, że nie o takich przejściach mówimy). Powinno się nam tłuc do głowy rzecz niezwykle prostą: pieszy zbliżający się do przejścia = naciśnięcie hamulca (w aucie, w rowerze, w motocyklu, w skuterze itd.). Klient ma zawsze rację, pieszy ma zawsze pierwszeństwo. Tyle.
    Swoją drogą, wspominasz, że zbyt wielu wyborców to kierowcy. Oczywiste jest, że o wiele większa liczba wyborców to piesi. Zabawne jednak, jak bardzo łatwo przyjmujemy perspektywę mniej naturalną dla nas, jak łatwo utożsamiamy się z samochodem. I zabawne jest też to, jak bardzo wszystkie inne środki transportu niż auto są nieobecne w tej dyskusji.

  • unhappy napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/27 12:17:42:

    @manra:

    Co do wyborców. Jeśli pieszy jest kierowcą to przyjmuje optykę kierowcy. Tak uważam. Co do wtargnięć, tj. wbiegnięcia na przejściu wprost pod nadjeżdżający samochód to nadal powinna być z automatu wina kierowcy z możliwością wybronienia się przed sądem i zastanawianiem się czy kierowca MÓGŁ uniknąć wypadku. Bardzo mnie denerwuje praktykowana przez wielu kierowców jazda siłowa czyli "mam pierwszeństwo to mam prawo rozjechać". Zmiana przepisów powinna spowodować, że przed przejściem kierowcy NAPRAWDĘ będą zwalniać oraz przy ograniczonej widoczności (kierowcy nagminnie parkują w strefie zakazanej przed przejściem i nie są odholowywani) będą zwalniać niemal do zatrzymania, żeby uniknąć potrącenia. Czyli: pieszy na przejściu z ruchem niekierowanym ma mieć pierwszeństwo ZAWSZE. Bez znaczenia czy wbiegł, czy wyskoczył zza zaparkowanego auta, czy był widoczny, czy nie był, czy było ciemno, czy jasno. To wymusiłoby praktykowanie zasady zwiększonej ostrożności, której podstawowym elementen jest zmniejszenie prędkości. Obecnie kierowcy tej zasady nie praktykują :)

  • Gość gniewko_syn_ryba napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2013/09/27 13:22:51:

    @unhappy, nie wiem, czy jesteś tylko pieszym, czy również kierowcą... ? Jeśli także tym drugim, to myślę, że utrzymasz swoje zadanie tylko do czasu, gdy jakiś pieszy wpatrzony w ekran swojego smartfona wlezie ci na przejściu pod zderzak i nawet jadąc z "prędkością marszową" nie zdążysz zahamować. A może też w takim przypadku uznasz swoją wyłączną winę ?...

  • unhappy napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/27 13:42:44:

    Nie wlezie mi pod zderzak bo widząc, że idzie zdążę go przepuścić co uczynię bez problemu ponieważ przy dojeżdżaniu do przejścia zachowam szczególną ostrożność, tj. zredukuję prędkość oraz zachowam świadomość, że tu w każdej chwili może się pojawić pieszy. Musisz wymyślić inny przykład.

  • Gość Lily napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2013/09/27 19:42:21:

    Jako piesza (wyłącznie, czasem pasażer, ale rzadko) widzę głównie rozkojarzonych kierowców z telefonami przy uszach, a czasem wpatrzonych w ekranik. Pieszych nie, ze słuchawkami i owszem.
    Obawiam się, że jak zwykle wszelkie nowe przepisy będą u nas martwe.

  • realista333 napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/27 20:54:39:

    "Dlaczego tę samą sytuację, w której pieszy (nawet w proponowanej wersji) oczekuje na przejście, reguluje przepis mówiący o tym, że pieszy ma pierwszeństwo i jednocześnie przepis o tym, że nie wolno mu na przejście wejść bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd? "

    Dlatego, ze samochód nie zatrzyma się w miejscu. Proste i jasne dla każdego, kto nie spał na fizyce w szkole podstawowej.
    Jeżeli pieszy nie rozumie, że nie może wejść tuż przed poruszający się pojazd, to znaczy, że nie jest stanie ogarnąć prostej czynności i dla własnego bezpieczeństwa powinien zostać ubezwłasnowolniony i nie powinien ruszać się z domu bez opiekuna, który taką czynność ogarnia. Zapewnienie mu bezpieczeństwa poprzez przerzucenie odpowiedzialności na kierowców oznacza, że w ogóle nie można będzie jeździć. Bo pieszy może wejść przed maskę nawet wtedy, gdy samochód porusza się z prędkoscią 5 (słownie: pięć) km/h

    "Jednak wg nowych przepisów, kierowca, który jedzie przepisowo i ma szansę zauważyć pieszego zbliżającego się do przejścia, nie będzie zobowiązany ustawą do tego, aby go przepuścić - za to będzie musiał to zrobić następny kierowca, dla którego pieszy jest tylko jednym z wielu nieruchomych elementów wystroju ulicy, obok słupa ze znakiem, latarni, billboardu, płotku, kosza na śmieci, które to elementy wyjątkowo często znajdują się blisko przejść dla pieszych."

    I dlatego pieszy powinien być obarczony obowiązkiem dbania o własne bezpieczeństwo. Jeśli widzi nadjeżdząjacy samochód, powinien wejśc na pasy tylko w sytuacji, gdy nie ma najmniejszych wątpliwości, że może przejść bezpiecznie.
    Jakiekolwiek inne "umocowanie prawne" stworzy pieszym fałszywe poczucie bezpieczeństwa i poprzez mechanizm kompensacji ryzyka zwiększy ilość wypadkó na przejśćiach, a zatem ilość ofiar.

    @unhappy
    " wina kierowcy z możliwością wybronienia się przed sądem i zastanawianiem się czy kierowca MÓGŁ uniknąć wypadku"

    Tak, mógł w ogóle nie wyjeżdżając.
    Słyszałeś może o domniemaniu niewinności, czy zamierzasz stosować zasadę "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie"?
    A co z pytaniem "czy pieszy mógł uniknąć wypadku"?

    "Potrącenie na przejściu = ZAWSZE wina kierowcy"

    Naprawdę?
    Grupka ludzi robi zdjęcia na jakimś plenerze fotograficznym. Samochód przede mną zatrzymuje się, żeby przepuścić faceta z tej grupy (stoi z aparatem), który stoi przy krawężniku. Ten nie przechodzi, tylko odwraca głowę i patrzy na fotografujących i stoi tak chwlię. Kierowca tamtego samochodu dochodzi do wniosku, ze jednak gość nie będzie przechodził i bardzo ostrożnie rusza przez przejście (bo już zartrzymał ruch na pasach w obu kierunkach). I w tym momencie gość z aparatem, cały czas z głową odwróconą za siebie, nie patrząc w ogóle na przejście i samochody, wchodzi na pasy. nic się nie stało, bo kierowca był czujny i jeszcze pewnie kątem oka widział "fotografa", ale ten drugi mógł wejść na jezdnię jeszcze później, pozostać niezauważony i wpakować nogę pod tylne koło auta.
    Według waszych teoryjek postrożny i uprzejmy kierowca zostałby ukarany, za to, że był ostrożny i uprzejmy, za to arogancki typ, mający wszystko w d... byłby poszkodowany. O to wam chodzi?

  • realista333 napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/27 21:06:26:

    @unhappy

    "Bardzo mnie denerwuje praktykowana przez wielu kierowców jazda siłowa czyli "mam pierwszeństwo to mam prawo rozjechać".

    Piesi też stosują tę zasadę, tylko pod hasłęm "mam pierwszeństwo, to mogę popełnić samobójstwo".

    W uregulowaniu kwestii związanych z bepizeczeństwem ruchu drogowego pomogłoby w Polsce, gdyby każdy uczestnik ruchu - pieszy, rowerzysta, motocyklista czy kiedowca samochodu - dbał o swoje i innych bezpieczeństwo. Nie jadę, keidy widzę, że ktoś może wymusić na skrzyżowaniu (nieważne, ze złej woli czy przez pomyłkę), nie wchodzę przed pojazdy na przejście (bo kierowca mógł mnie nie widzieć, bo on/ona zahamuje, a ktoś jej wjedzie w kufer - czy kilka sekund, jakie zaoszczędzę, jest warte nawet tylko szkód materialnych i stresu osób zaangażowanych?), nie jadę jezdnią, kiedy obok jest ścieżka rowerowa.
    W Polsce większość uczestników ruchu myśli wyłącznie o sobie i o udowadnianiu czegoś innym. Podsycanie konfliktu między pieszymi i kierowcami albo rowerzystami i kierowcami poprzez wprowadzanie kolejnych ograniczeń nie ma sensu, tylko zaostrzy rywalizację na drogch. Wystarczy wyegzekwować te przepisy, które istnieją. Ważniejszą sprawą jest zmiana kultury jazdy z bezpieczeństwem (swoim i innych) jako absolutnym priorytetem i koniecznie zmianą nastawienia do innych uczestników ruchu.

  • Gość rowerzysta napisał(a) z *.wroclaw.mm.pl komentarz datowany na 2013/09/27 22:16:14:

    Gdyby wszyscy piesi stosowali zasadę "giń za przepisy", jeździłoby nam się dużo płynniej, bo przy życiu w tym kraju nie pozostałby nikt poza kierowcami...

    Zapis obecny, ale i proponowany znowu pozostawia furtkę dla nadinterpretacji i to jest złe, ale z drugiej strony wszystko można zrozumieć i zinterpretować opatrznie. To jest kwestia podejścia przełożonych i dobrych praktyk. Gdyby dobrą praktyką było rzeczywiste poprawianie bezpieczeństwa ruchu a nie tylko zwiększanie jego wielkości (poprzez jawne faworyzowanie samochodów) to przy obecnym zestawie przepisów dawno byśmy osiągnęli "Europę"...

    Niestety proponowana nowelizacja, która według zapowiedzi p. Bublewicz pozwoliłaby nam dogonić czołówkę bezpiecznych krajów jest niewystarczająca - prawo musi być jednoznaczne. Pieszy musi zachować szczególną ostrożność, ale kierowca nie ma prawa uderzyć pieszego na przejściu dla pieszych. Skoro samochód potrafi wyhamować przed każdym skrzyżowaniem na którym jest podporządkowany to i uda mu się to przed każdym przejściem dla pieszych...

  • Gość MN napisał(a) z *.icpnet.pl komentarz datowany na 2013/09/27 22:20:51:

    @Realista, cały Twój problem wynika z przekraczania prędkości. Tak obstawiam. Jak jedziesz 40 a przed przejściem zwalniasz do 30 to nie ma opcji, żeby pieszy wpadł pod Twoje koła. To jest niemożliwe. Zanim odpiszesz, że nie mam racji. Wsiądź jutro w auto i pojeździj po okolicy. W tym momencie depczesz pewnie osiemdziesiątką i masz problem z fizyką. Jasne jest, że jak walisz szybko to nie wyhamujesz.

  • unhappy napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/27 22:46:58:

    @realista:

    Nie mieszaj kwestii domniemania niewinności do PoRD. Jeżeli zderzysz się z kierowcą, który wyjechał ci z podporządkowanej to policja uznaje jego winę. No, ale gdzie zasada domniemania niewinności zapyta ten drugi? Odpowiesz mu? Jeżeli PoRD przyzna pierwszeństwo pieszemu na pasach to on to pierwszeństwo będzie miał i kierowca, który owego pieszego potrąci będzie winien nieustąpienia tego pierwszeństwa. I tyle. Natomiast wymyślanie hipotetycznych sytuacji mających pokazać, że dany przepis jest bzdurny do niczego nie prowadzi. Nas interesuje STATYSTYKA. Czy taki przepis POPRAWI czy POGORSZY bezpieczeństwo (liczone jako ilość rannych i zabitych np.) i jakim KOSZTEM. Moim zdaniem pieszy powinien mieć na pasach pierwszeństwo ZAWSZE bez znaczenia w jaki sposób się na pasach znalazł. Tylko taki przepis, moim zdaniem, wymusi na kierowcach zachowywanie szczególnej ostrożności. Dzisiaj zrobiłem sobie eksperyment i przez kilkanaście minut patrzyłem sobie na pewne przejście w Warszawie tradycyjnie zastawione samochodami stojącymi na P21. Piesi korzystający z tego przejścia, z punktu mając na uwadze ograniczoną widoczność przypominali partyzantów wyglądających zza węgła na wrogim terytorium. Na użytek eksperymentu zadzwoniłem nawet do SM (numer 986) zgłaszając parkingowych debili ograniczających widoczność na przejściu. Oczywiście SM nie przyjechała. Natomiast co do samochodów to ŻADEN z kilkudziesięciu przejżdżających przez to przejście nawet nie zwolnił. Cóż. To nie tak ma być i zmiany w PoRD są niezbędne i nastąpią. Pytanie w jakim zakresie.

  • Gość pieszy kierowca zroweryzowany napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2013/09/28 15:45:57:

    Jeszcze jakiś rok temu uważałem, że należy znaleźć jakiś złoty środek, uwzględniający potrzeby kierowców i fakt, że są tylko ludźmi (w końcu też jestem kierowcą). Jakoś przed wakacjami w Lublinie (jestem z Lublina) zdarzył się jednak wypadek: kobieta jadąca rowerem chodnikiem (Unili Lubelskiej, dopuszcony ruch rowerowy, czyli na legalu), została zmasakrowana przez kierowcę bandytę, który przez ten chodnik ściął sobie drogę na pobliską budowę.
    I się zaczęło.
    Iluż obrońców miał ten bandyta na lubelskich portalach, ale to akurat pewna norma. Prawdziwa jazda zaczęła się, gdy rowerzyści postanowili postawić ghost bike`a. Takiej wściekłości, takiego szału w Sieci chyba wcześniej nie widziałem. I była to wściekłość skierowana wobec rowerzystów, wobec ofiary i jej rodziny. Sprawca w oczach całej masy ludzi (to było coś więcej niż trolowanie) awansował nagle na ofiarę, której najpierw "głupia baba" (cytat) potem "pedalarze" i mściwa rodzina zabitej postanowili "zmarnować do reszty życie".
    Na jednym z lubelskich portali napisałem kilka słow o całej sytuacji, w efekcie mi grożono na pw.
    Wiem też, że grożono niektórym zaangażowanym w akcję z ghost bike i podobno rodzinie ofiary.
    Rozpisałem się, ale zmierzam do tego, że my jako społeczeństwo jeszcze nie doroślimy w pełni do wynalazku zwanego samochodem. Zbyt wielu z nas nie tylko zachowuje się jak małpa z brzytwą w tym nieszczęsnym samochodzie, ale też uważa, że to jej święte prawo wymachiwać brzytwą na lewo i prawo. A inni, ci bez pancerza, niech uważają. Wolność? W takim razie specyficznie pojmowana, poza tym naruszająca prawo niezmotoryzowanych do czucia się bezpiecznymi.
    Dlatego każde prawo zmuszające niedojrzałych, niedorosłych mentalnych dzieciaków (bo zadziwiająco wielu takich ma pj) do wzięcia na siebie odpowiedzialności za kierowania półtoratonowym pociskiem jest dobre. Nie sądzę, żeby drastycznie wzrosła liczba pieszych ofiar po nadaniu im absolutnego pierwszeństwa na pasach, za to wzrośnie liczba skazanych kierowców za rozjeżdżanie na pasach i chyba tym najbardziej martwią się przeciwnicy przepisu o pierwszeństwie pieszego. Z niecierpliwością też czekam na dalej idące zmiany, typu zaostrzenie zasad przyznawania pj, dodatkowe badania potwierdzające zdatność psychofizyczną do prowadzenia auta itd.

    Chociaż wiem, że pewnie długo mi zejdzie z tym czekaniem, a na to ostatnie pewnie się nie doczekam, bo obrońcy świętego prawa posiadania pj mają niestety zbyt wiele do powiedzenia.

  • Gość Jaga napisał(a) z *.czeladz.vectranet.pl komentarz datowany na 2013/09/28 19:41:42:

    Tylko co jest miejscem przejścia dla pieszych? Okazuje się, że popularna ZEBRA nie jest przejściem, jeśli nie ma drugiego znaku - pionowego. Nie wiem dlaczego znak poziomy ZEBRA, czy inaczej PASY nie są już miejscem przejścia dla pieszych, chociaż na pewno większość z nas tak uważa.
    Taką decyzję podjął kilka dni temu Sąd, w sprawie przeciwko kierującemu samochodem, który potrącił starszego mężczyznę schodzącego już z pasów. Biegły do decyzji Sadu zostawił to do rozpatrzenia i Sad uznał, że pasy to jezdnia, jeśli nie są oznaczone drugim znakiem. Wychodzi na to, że znaki nie działają samodzielnie i jedna są ważniejsze od drugich. Może ktoś zna jakiś przepis czy ustawę, która wskażę, że pasy to przejście i mogę złożyć odwołanie. Jeśli ktoś może, to bardzo prosiłabym o pomoc w tej sprawie. Potrącony poniósł śmierć w wyniku obrażeń. dorotaja@vp.pl

  • Gość BorOl napisał(a) z *.olsztyn.vectranet.pl komentarz datowany na 2013/10/01 19:21:36:

    @unhappy
    Dziękuję! W końcu czytam czyjś wpis, jakbym czytał mój własny! Pozdrawiam!

  • Gość DAREK napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2013/10/05 10:05:02:

    Ciekawe czy ktoś wie, że utrudniając zakazami wjazd do miasta zniechęca do odwiedzin Warszawy WOGÓLE, ile tracą kina, teatry, sklepy, ja i moi niektórzy koledzy opuściliśmy "naszą Warszawę" bo jest NIESYMPATYCZNIE

  • realista333 napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/10 12:00:46:

    @Unhappy: "Nie mieszaj kwestii domniemania niewinności do PoRD. Jeżeli zderzysz się z kierowcą, który wyjechał ci z podporządkowanej to policja uznaje jego winę. "

    Jeśli jedziesz zbyt szybko (przekraczasz ograniczenia) i wyjeżdżający z podporządkowanej nie widzi cię, np. z powodu ukształtowania terenu w momencie podejmowania decyzji o włączeniu się do ruchu, to on włącza się prawidłowo a winny jestes ty. Bo on dochował wszystkich warunków włączenia się do ruchu, a ty uniemożliwiłeś mu bezpieczny manewr.

    "Moim zdaniem pieszy powinien mieć na pasach pierwszeństwo ZAWSZE bez znaczenia w jaki sposób się na pasach znalazł."

    Czyli nawet w sposób skrajnie dla niego niebezpieczny?

    Np. taki:

    youtu.be/CuD7sIpTtB4?t=7m7s

    Masz prawo mieć swoje zdanie, nawet jeśli jest ono na bakier z przepisami i realiami ruchu drogowego.

    Konwencja Wiedeńska art 20 p 6.III mówi :

    "na innych przejściach dla pieszych piesi nie powinni wchodzić na jezdnię bez uwzględnienia odległości i szybkości zbliżających się pojazdów"

    Ten sam artykuł mówi wcześniej:
    "Piesi są obowiązani w miarę możliwości unikać korzystania z jezdni, a jeżeli korzystają z niej, są obowiązani zachować ostrożność i nie powinni bez koniecznej potrzeby utrudniać i zakłócać ruchu."

    i nieco później:

    "W celu przekroczenia jezdni w innym miejscu niż na przejściu dla pieszych, oznaczonym jako takie lub wyznaczonym znakami na jezdni, piesi nie powinni wchodzić na jezdnię bez uprzedniego upewnienia się, że mogą to uczynić nie zakłócając ruchu pojazdów. Piesi są obowiązani przechodzić przez jezdnię prostopadle do jej osi.

    Piesi, którzy już rozpoczęli przechodzenie przez jezdnię, nie powinni go przedłużać, zwalniać kroku lub zatrzymywać się na jezdni, jeżeli to nie jest konieczne."

    Zatem w myśl Konwencji Wiedeńskiej pieszy włączając się do ruchu na jezdni ma określone obowiązki.

    Dopiero po ich spełnieniu możemy mówić o winie kierowcy.

    "Nas interesuje STATYSTYKA. Czy taki przepis POPRAWI czy POGORSZY bezpieczeństwo (liczone jako ilość rannych i zabitych np.) i jakim KOSZTEM."

    Mnie również. I dokąd mam świadomość, że przepisy na polskich drogach nie są przestrzegane ani przez znaczną część kierowców, to uważam wprowadzanie nowych przepisów za bezsens. Tym bardziej, że typowy Polak chetnie korzysta z praw ("wejdę na pasy, bo mam pierwszeństwo") lekceważąc obowiazki ("zachować szczególną ostrożność; nie wejdę przed nadjeżdząjacy pojazd"). Wprowadzenie dyskutowanego przepisu skutkować będzie:
    - zachowaniami pieszych jak na filmiku ("wchodze, bo mi wolno, pokażę ci ty przybrzydły chamie zza kółek kto tu ma prawo"),
    - większą ilością nagrobków z adnotacją "zginął, ale miał pierwszeństwo",
    - skazaniem większej liczby kierowców (ku wątpliwej satysfakcji nieboszczyków),
    - większą liczbą sytuacji, gdy ktoś zatrzymujący się w myśl przepisu "wpuścił" pieszego wprost pod omijający go drugim pasem pojazd.

    Wyeliminowanie z ruchu "pospiesznych", którzy nie zważają na pasy, skrzyżowania poprawiłoby znacznie bezpieczeństwo tak pieszych, jak i rowerzystów i kierowców, którzy chcą spokojnie i bezpiecznie jeździć.

    Doczekamy się poza tym korków i kupy nowych sygnalizacji świetlnych - bo przecież coś trzeba będzie zrobić, żeby pokazać, że "cudowny" przepis zadziałał...

    W tych warunkach myślenie, że wprowadzenie tego czy owego przepisu poprawi sytuację pieszych na drogach, jest mysleniem utopijnym i zyczeniowym. Widać, że np. bezpieczeństwo pieszych zależy w dużej mierze od długości dnia czy warunków pogodowych - jesienią i zimą wypadków z udziałem pieszych i ofiar jest dwukrotnie mniej. Mimo niezmieniania przepisów od lat liczba wypadków i zabitych na drogach spada - widać, że nie ma to związku z przepisami jako takimi, ale z innymi czynnikami, m. in. z gęstością ruchu uniemożliwiającą agresywną jazdę, a także z powolnym, ale eliminowaniem agresywnych kierowców z ruchu.

  • realista333 napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/10 12:24:08:

    @MN:
    "
    @Realista, cały Twój problem wynika z przekraczania prędkości. Tak obstawiam. Jak jedziesz 40 a przed przejściem zwalniasz do 30 to nie ma opcji, żeby pieszy wpadł pod
    Twoje koła. "

    Nie ma opcji? A tutaj?

    youtu.be/CuD7sIpTtB4?t=7m7s

    Poza tym kiepski z ciebie hazardzista. Omijaj z daleka kasyna. Akurat dojezdzając do przejść dla pieszych zdejmuję nogę z gazu i przekładam nad hamulec i przestrzegam przepisów. Mimo to w mieście obawiam się bardziej pieszych i rowerzystów niż aut, bo są kiepsko niewidoczni i kompletnie nieprzewidywalni. A naprawde rozjechanie człowieka, nawet jeśli bardzo się o to sam starał, raczej nie jest przyjemnym przeżyciem.

    @rowerzysta
    "Prawo musi być jednoznaczne. Pieszy musi zachować szczególną ostrożność, ale kierowca nie ma prawa uderzyć pieszego na przejściu dla pieszych."

    Jednoznacze. Słuszne i piękne. Szkoda, ze w drugim zdaniu pokazałeś jak łatwo wdepnąć w sprzeczność.

    A jeśli pieszy nie zachowa ostrożności i wyjdzie na przejście w takiej sytuacji jak na filmie?

    Dokąd sam nie jeździłem samochodem, też byłem radykałem i uważałem, że to kierowcy powinni... owszem, wielu trzeba byłoby zabrać prawo jazdy: za wyprzedzanie na pasach, za przejazd na czerwonym, za notoryczne przekraczanie prędkości, bo nawet przekroczenie o 20 km/h to już zupełnie inne warunki widzenia, hamowania czy ewentualnego zderzenia. Ale nawet jeśli jeździsz samochodem ostrożnie, nie zapewnisz bezpieczeństwa pieszym, jeśli oni sami choć odrobinę o to nie zadbają, jeśli choć trochę nie współpracują, nie wykazują minimum wyobraźni, ostrożności, rozsądku.

    I dlatego jestem przeciw temu przepisowi: bo dla wielu pieszych będzie on równoznaczny ze zwolnieniem z jakiejkolwiek odpowiedzialności.

  • Gość asd napisał(a) z *.ip.netia.com.pl komentarz datowany na 2013/11/06 16:24:46:

    @Realista

    Dalej używaj wyjątków do potwierdzenia reguły, na pewno wyciągniesz właściwe wnioski. Filmik z Rosji ma się nijak do omawianego przedmiotu. A sprawa jest prosta - masz tak jechać, aby uniknąc potrącenia. Masz to zapisane w dwóch niezaleznych regulacjach (PoRD + rozporzadzenie). Koniec tematu.
    Masz problem, że nie będziesz mógł wyhamować przed pieszym,że będzie zbyt nieprzewidywalny? Odstaw auto, przesiądź się do autobusu. Bo to TY jesteś zagrożeniem na drodze, to TY powodujesz obrażenia, to TY odpowiadasz za kolizję. Tak to wygląda w cywilizowanym kraju. Dla jasności - jeżdże codziennie, dużo, taka praca. Też mnie denerwują kretyni za kierownicą i ci na chodniku. Ale nigdy nie uznam tego za wystarczający powód do odbierania im podstawowego prawa poruszania się.

    I lepiej omijaj Francję i Holandię szerokim łukiem, bo się zdziwisz, jak trafisz do pierdla nawet za potrącenie kogoś przechodzacego na czerwonym.

Dodaj komentarz