Strefa Piesza

Wpis

poniedziałek, 14 października 2013

O pijanych kierowcach z zupełnie innej beczki. Jeszcze raz.

Bezpieczeństwo w ruchu drogowym to temat, który obrósł w Polsce różnymi mitami. Jednym z problemów, które są przedstawione w mediach w sposób nieadekwatny, jest wpływ alkoholu na prowadzących pojazdy. Skala interwencji i doniesień medialnych sprawia, że pijani kierowcy są wymieniani jako jedna wypadekz najczęstszych przyczyn wypadków drogowych w Polsce. Jednak tak nie jest.

Po pierwsze, osoby będące pod wpływem alkoholu to około 10% uczestników wypadków (15% wśród śmiertelnych). Nie oznacza to jednak, że - jak sugerują niektórzy politycy - "należy podnieść dopuszczalne limity zawartości alkoholu we krwi do jednego promila, skoro większość wypadków powodują trzeźwi". Badania psychologiczne pokazują, że zachowania człowieka, który jest pod znaczącym wpływem alkoholu (1 promil) siedmiokrotnie zwiększają ryzyko wypadku. Takie osoby mają znacząco zmniejszony obszar widzenia peryferycznego, dłużej dostosowują się do zmian w natężeniu światła (reakcja na oślepienie światłami drogowymi), dużo wolniej wykonują zadania wymagające podzielności uwagi, podejmują bardziej ryzykowne decyzje na drodze. Wielokrotnie zwiększone ryzyko uczestnictwa wypadku wynika też bezpośrednio ze statystyk policyjnych. W 2013 roku policja skontrolowała na obecność alkoholu we krwi prawie 9 mln kierowców. Przekroczenie limitu stwierdzono u ponad 160 tysięcy z nich. Stanowi to zaledwie 1,7% kierowców. Widać więc, że mamy znaczącą, prawie 6 krotną nadreprezentację osób pod wpływem alkoholu w grupie osób, które uczestniczyły w wypadkach (gdzie - przypomnę - stanowią ponad 10%).

Podsumowując: Wpływ spożycia alkoholu na zachowania kierujących jest udowodniony, negatywny i bardzo znaczący. Także skutki wypadków z udziałem pijanych są tragiczniejsze. Natomiast są inne zachowania, nie związane ze spożyciem alkoholu, które w dużo większym stopniu wpływają na bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Drugi, chyba jeszcze ważniejszy i wydawałoby się dość oczywisty, ale jednak łatwo pomijany jest fakt, że spożycie alkoholu samo w sobie nie powoduje wypadku. Jeśli dochodzi do wypadku to zawsze muszą pojawić się jakieś inne okoliczności – najczęściej jest to nadmierna prędkość lub nieustąpienie pierwszeństwa innemu uczestnikowi ruchu.

Dlaczego warto się nad tym zastanowić?

Zauważmy, że kampanie, nawoływania, prośby, akcje policji wydają się niewiele zmieniać - codziennie policja łapie setki kierowców prowadzących samochody po spożyciu alkoholu. Codziennie kilkunastu pijanych kierowców powoduje wypadek. Dlaczego w Europie zachodniej jest bezpieczniej, mimo, że wcale nie pije się tam szczególnie mniej niż w Polsce?

Zastanówmy się jak wygląda typowy wypadek z udziałem pijanego kierowcy. Czy taki kierowca, będzie udawał się w długą podróż? Raczej nie. Udział kierowców zawodowych w grupie pijanych kierowców jest zdecydowanie niższy. Kierowcy, którzy okazjonalnie wybierają się w dłuższe trasy (np. na wakacje) też raczej nie będą pić alkoholu przed podróżą. 

Przyjmijmy więc, że to będą raczej krótsze dystanse.

Wyobraźmy sobie zatem, że grupka ludzi wychodzi w nocy z imprezy, na której trochę wszyscy popili i wsiadają do samochodu, żeby pojechać do domu. Za kierownicą siada pijany kierowca. Do przejechania ma niewielki dystans, 5-10 km. Realistyczne?

Zauważmy, że do tego momentu sytuacja wygląda tak samo i w Polsce, i np. w Niemczech. Tylko co dzieje się dalej?

W Polsce kierowca rozpędza samochód. Czy to miasto, czy wiejska droga - znaki, ograniczenia prędkości, radary i strach przed nimi, na pijanym kierowcy nie robią takiego wrażenia jak na trzeźwym. Jedzie szybko, bo w Polsce niemal wszędzie fizycznie da się jechać szybko.

Jeśli ma szczęście – dojedzie, nikogo po drodze nie zabijając. Stosunkowo częściej niż na zachodzie jednak szczęścia mieć nie będzie. Gdzie tkwi różnica?

W Niemczech drogi lokalne, miejskie są w większości drogami o ruchu uspokojonym. Tam FIZYCZNIE nie da się jechać szybko, bo są progi spowalniające, podniesione tarcze skrzyżowań, ronda, esowanie toru jazdy, ulice ślepe, dużo skręcania, postawione na jezdni donice z drzewami czy naprzemienne parkowanie. Nawet ulice gdzie nie ma uspokojonego ruchu - "tempo 50", są wąskie - stosownie do prędkości 50 km/h.

Gdy w Niemczech pijany kierowca będzie w takich miejscach próbował jechać za szybko, infrastruktura szybko mu to uniemożliwi. Albo kolejne wstrząsy samochodu „przypomną” kierowcy o tym z jaką prędkością ma jechać albo kierowca rozbije samochód na którejś z donic, progu, czy zaparkowanym samochodzie, jednak to wszystko stanie się zanim zdąży się rozpędzić. Nawet jeśli doszłoby do jakiejś kolizji, to będzie ona mniej groźna w skutkach, bo prędkość przy jakiej by się zdarzyła, byłaby niższa niż prędkość jaka jest osiągalna dla polskich pijanych kierowców.

Niestety w Polsce taki kierowca nie zatrzyma się na latarni, tylko owinie na niej auto, nie zderzy się z samochodem jadącym z naprzeciwka, tylko się w niego wbije, piesi nie uskoczą, tylko zostaną wbici w budynek.

Poprawę bezpieczeństwa można osiągnąć przede wszystkim odpowiednio kształtując infrastrukturę. To tak naprawdę jedyny sposób na pijanych (i nie tylko) kierowców.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
polskipieszy
Czas publikacji:
poniedziałek, 14 października 2013 18:02

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • laku82 napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/15 11:11:44:

    Jako ciekawostka.
    Kiedyś Oliver podawał mi liczbę pijanych kierowców z Francji (złapanych)
    Po uwzględnieniu liczby ludności mają tam więcej pijanych niż my a nikt tam nie robi z tego histerii
    Dodatkowo spotkałem się z tym że jeśli chodzi o kary to za niewielkie przekroczenia ot takie 0,6 promila jest mniejsza kara niż za znaczne przekroczenie prędkości np o 50 km/h!
    A u nas: 0,6 promila - przestępca, 100 km/h w OZ - mandacik i punkciki

  • Gość kaa napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2013/10/15 13:10:30:

    kierowcy zawodowi mają dużo do stracenia, ale jako ze jestem ze wsi, znam takich, co do sklepu na piwko jada rowerem, stad duzo wylapywanych pijanych rowerzystow okazjonalnych. tak kierowcy uciekaja robiac czarny pr rowerzystom. z drugiej strony lepiej, ze jada rowerem niz samochodem...

  • Gość kaa napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2013/10/15 13:13:09:

    i jeszcze jedno - pijany kierowca wraca bez uprawnien na polskie drogi i znow jedzie po pijaku, nawet po tak ruchliwej trasie jak dk3 - taki wlasnie czlowiek spowodowal smierc kolarzy ze stargardu szczecinskiego pod pyrzycami, kiedy wjechal w grupe rowerzystow.

  • Gość ja napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2013/10/15 13:58:08:

    ...A właśnie trzeźwy jak przysłowiowa świnia kierowca zabił w Lublinie policjanta na motocyklu, jadącego do tego na sygnale. Po prostu wyjechał z zatoczki parkingowej przed niego, mając wszystko w d... Gliniarz nie miał szans nawet na hamowanie.

    Pijanych eliminujmy z ruchu. Ale czas wreszcie wziąść się za tych zwykłych, na trzeźwo nie nadających się za kółko.

  • Gość Ehh napisał(a) z *.toya.net.pl komentarz datowany na 2013/10/17 16:40:46:

    Ale bzdury!
    A do tego kłamstwa w stylu:
    "Codziennie kilkunastu pijanych kierowców powoduje wypadek.."
    Z danych statystycznych policji wynika, że to "kilkunastu kierowców" oznacza w rzeczywistości 5,5.
    Gratuluję rzetelności!

  • Gość rower napisał(a) z *.ip.netia.com.pl komentarz datowany na 2013/11/06 16:41:25:

    Trochę chybione wnioski. Owszem, infra robi swoje, ale ma się to bardziej do trzeźwych niż "nietrzeźwych".
    Statystyki osób pijanych są u nas takie, bo:
    - łapiemy rowerzestów, nabijając komendantowi punkty do premii. Znam przykład, gdzie radiowóz gonił na sygnale rybaka na pustym polu i zniszczyl facetowi życie na minimum dwa lata (nawet jak wyjdzie za dwa lata za piwo przy rybach, to ma papiery zasrane do konca życia). Są wioski, gdzie ludzie wolą wsiąść po alku do samochodu niż na rower.
    - każdy wypadek drogówka zaczyna od alkomatu. Nie ma znaczenia realna przyczyna, jak piłeś i ktoś cię staranował na czerwonym, to Twoja wina. Każde wiadomości zaczynają się od lakonicznego "jak podaje Policja, kierowca był trzeżwy". Jakby to była kwestia rozstrzygająca. A może nie był, ale jechał prawidłowo. A może był, ale wypił 10 kaw i Redbuli i na rzęsach się trzymał? A może jechał chory, niewyspany? A może zwyczajnie popełnił błąd i nie zachowął ostrożności. Jesteśmy ludźmi, zdaża się. Ale nie, Polacy lubią linczować.
    - mamy o wiele niższe progi niż większośc Europy.
    - większość wypadkow ma miejsce w nocy, przy ograniczonej widoczności. Alkohol jest tu jedną ze składowych, nie jest powiedziane, że bez niego do wypadku bynie doszło.
    - nasza ułańska fantazja. Jak ktoś fatalnie jeździ w dzień na trzeźwo, to lepiej wieczorem po pijaku nie będzie. Statystyczny kierowca jest egoistą, który nie mysli o skutkach swoich manewrów, nie uważa na innych, nie zachowuje ostrożności na ulicach, ignoruje pieszych i rowerzystów. Znowu - nie jest powiedziane, że na trzeźwo zachowałby się inaczej.

    Reasumując, alkohol jest tylko medialnym dodatkiem do naszych fatalnych nawyków. I szczerze mówiąc większość kierowców jest większym zagrożeniem na trzeźwo niż ci "w stanie wskazującym". Dwa razy mi się zdażyło, że jadąc rowerem zostałem potracony. W biały dzień, na osiedlowej ulicy, mając pierwszeństwo, przy 10-15km/h. W obu wypadkach kierowca patrzył się na mnie... Promile we krwi nie miały tu żadnego znaczenia.

    Owszem, pozostaje pewna grupa debili, którzy jadą ledwo na nogach stojąc, ale tych żadne prawo nie zmieni, nawet jakby za jazdę popijaku jaja ucinali.

  • Gość rower napisał(a) z *.ip.netia.com.pl komentarz datowany na 2013/11/06 16:44:22:

    @laku82

    Taka ciekawostka.
    Kiedyś Olivier piękny wykład dał (II KMA), a potem pojechalismy na miasto i prawie przejechał starszą parę, która przechodziła na pasach przez DDR. A później wjechał na czerwonym przed pojazd z pierwszeństwem.
    Nie negując informacji, ktore podał, należy zachować odpowiedni dystans do każdego "fanatyka".

  • Gość Konrad Myślik napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2014/01/02 12:36:11:

    @ LAKU82: proszę wziąć pod uwagę to, że w Polsce stosunek złapanych pijanych do niezłapanych to 1 : 800, wg najostrożniejszych szacunków policji. W danych nie pojawiają się także ci, którzy się wykupili drogówce, a to bardzo częste zjawisko.

  • Gość mrs_frost napisał(a) z *.wlan.uni-jena.de komentarz datowany na 2014/09/01 17:40:45:

    Codziennie przejeżdżam pond 80 km po niemieckich drogach regionalnych. I jakos nie widuje tam progow zwalniajacych, doniczek i innych wymienionych we wpisie przeszkód. Kierowcy jadą wolniej, bo tak są nauczeni, a jeździć szybko mogą na autostradach.

Dodaj komentarz