Strefa Piesza

Wpis

czwartek, 12 marca 2015

Uwaga! Nowe zadanie!

W relacjach kierowców, którzy potrącili pieszego, bardzo często możemy spotkać się z prostym i – jakże denerwującym - usprawiedliwianiem „panie policjancie, ale ja go nie widziałem”. Wiele osób wtedy wzrusza ramionami, część osób się oburza. Warto jednak zastanowić się, czy te słowa kierowców są tylko wymówką, czy może jednak coś w tym jest? Zobaczcie krótką, jednominutową reklamę społeczną z brytyjskiej kampanii „Think”, która bardzo dobrze pokazuje mechanizmy związane z uwagą.

Dla nie znających języka angielskiego - podczas oglądania trzeba policzyć, ile podań piłki wykonał zespół w białych strojach. (I nie czytajcie dalszej części tekstu, dopóki nie obejrzycie filmu ;-)

 

 

Kto widział tańczącego misia? Część z Was być może zwróciła na niego uwagę. Jednak większość go nie zauważa, jest skupiona na zadaniu – liczy podania piłki. Łatwo nie zauważyć czegoś, czego nie szukamy, prawda?

Co to ma wspólnego z ruchem drogowym? Podobnie jest z kierowcami – ich uwaga w większości skupiona jest na innych autach, na sygnalizacji, na tym, co może stwarzać dla nich zagrożenie. Tego są nauczeni. Zarówno przez instruktorów, jak i doświadczenie. Pieszy nie stwarza takiego zagrożenia jak inne auto, więc na niego uważa się mniej. W sytuacjach nieco bardziej skomplikowanych, jeszcze mniej. "A w ogóle, to pieszy sam powinien uważać i nie pchać się pod koła" - z takim myśleniem można się przecież spotkać często.

Co można zrobić, aby poprawić bezpieczeństwo pieszych? Używając metafory filmu, trzeba sprawić, aby pieszy stał się dla kierowców takim zadaniem, jakim jest liczenie podań piłki. Nie może być już dłużej tańczącym misiem.

Polskie przepisy dotyczące pierwszeństwa na przejściu są niejasne. A ich interpretacja w rzeczywistości wygląda tak, że nawet policji zdarza się twierdzić, że to przede wszystkim pieszy powinien uważać albo usprawiedliwiać kierowców, którym „pieszy wtargnął” na przejście. Trudno zatem spodziewać się, że kierowcy będą wysoce zmotywowani do uważania i ustępowania pierwszeństwa pieszym.

Konieczna jest zatem zmiana podejścia.

  1. Należy zmienić przepisy tak, aby była całkowita jasność – pieszy zbliżający się do przejścia ma pierwszeństwo przed kierowcą. I nie ma mowy o żadnym wtargnięciu na przejście.
  2. Przed wprowadzeniem tego przepisu warto przeprowadzić kampanię społeczną informującą o zmianie przepisów. Ale dobrze byłoby też pokazać, że kierowcy dojeżdżając do przejścia, będą musieli uważnie obserwować OKOLICE przejścia i poszukać wzrokiem pieszych. TO DLA WIELU BĘDZIE NOWE ZADANIE.

Trzeba będzie zwrócić uwagę, że nie jest możliwe rozpędzanie się w mieście do prędkości 70-80 km/h i jednocześnie przestrzeganie tego przepisu. Przy takiej prędkości pole widzenia jest już bardzo wąskie i nie będzie możliwości bezpiecznego zatrzymania pojazdu w momencie dostrzeżenia pieszego zbliżającego się do przejścia. Tu przypomnę – pieszego, który będzie miał na tym przejściu bezwzględne pierwszeństwo.

Często słyszę, że ta zmiana się nie uda, bo „polscy kierowcy mają taką mentalność”.

Nie, polscy kierowcy nie są jakimiś potworami. Warto zauważyć, że bardzo podobna zmiana, dotycząca przejazdów rowerowych, zaszła w polskich przepisach w 2011 roku i od tego momentu jest coraz bezpieczniej – kierowcy coraz częściej ustępują pierwszeństwa rowerzystom na przejazdach, mimo skromnej kampanii społecznej i niewielkiego zaangażowania policji. Mamy też ogromną liczbę polskich kierowców, jeżdżacych po krajach UE, którzy bardzo szybko nauczyli się ustępować pierwszeństwa pieszym.

Na koniec pokażę jeszcze jeden krótki film z brytyjskiej kampanii „Think”, tym razem dotyczący zachowań kierowców wobec motocyklistów:

Proste?

Proponuję zrobić w Polsce analogiczny spot z hasłem:

Dojeżdżając do przejścia zwolnij, rozejrzyj się za pieszymi.

 



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
polskipieszy
Czas publikacji:
czwartek, 12 marca 2015 15:33

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość kamila napisał(a) z *.wtvk.pl komentarz datowany na 2015/03/13 10:56:53:

    Pamiętajmy też, że kierowcy niedowidzą, zwlaszcza przy zmroku. szacuje się, że 1/3 społeczeństwa polskiego powinna nosić okulary korekcyjne.

  • Gość BylyEmigrant napisał(a) z *.core.icm.edu.pl komentarz datowany na 2015/05/06 09:57:43:

    Misia zauważyłem, może dlatego że przez 6 lat byłem kierowcą (ale też pieszym i rowerzystą) w UK.
    Przy okazji proponuję napisać też coś o Hazard Perception Test zdawanym podczas egzaminu na prawo jazdy w UK. Tam uczą uważania na to co się dzieje dookoła drogi, także na chodniku, niezależnie od przejścia dla pieszych.

  • Gość ori napisał(a) z *.elblag.vectranet.pl komentarz datowany na 2015/10/31 21:13:44:

    Jestem bardzo ostrożnym uczestnikiem ruchu, czy to jako piesza, rowerzystka, czy kierująca autem, ale mam takiego "misia", którego nie widzę - to rowerzyści z migającym oświetleniem. Jak widzę jakieś stroboskopowe światełko, to nie od razu dociera do mnie, że to inny uczestnik ruchu.

  • Gość Arek napisał(a) z *.sta.asta-net.com.pl komentarz datowany na 2016/10/19 12:52:10:

    A ja mam odwrotnie, migające światło od razu przykuwa moją uwagę, a małej mocy stałego światła nie widzę dobrze. Jako że jestem rowerzystą , pieszym i nie chcę truć innych ludzi bo to obrzydliwe choć szeroko akceptowane :-( . Z migającą lampką słyszałem pozytywy od kierowców, że od razu wiedzą że to rower. Raz wjechał na mnie ale delikatnie kierowca który nie widział mojego światła przedniego , on szuka lamp samochodowych a nie punkciku świetlnego. Ociec bardzo dużo jeździ, też w ciemności i woli jak tylna lampa roweru mruga bo przykuwa uwagę mimo małej mocy częściowo wyczerpanych baterii.

  • Gość TaKeT napisał(a) z *.centertel.pl komentarz datowany na 2016/10/20 02:22:24:

    A dlaczego pieszy nie może poczekać paru sekund? Dlaczego ma być przepuszczany zanim dojdzie do przejścia?

Dodaj komentarz