Strefa Piesza

Wpisy

  • wtorek, 20 grudnia 2016
    • (Nie)bezpieczni seniorzy

      12 grudnia wystartowała policyjna akcja "Dojrzały pieszy". Jak dowiadujemy się z tvnwarszawa"Są to głównie spotkania organizowane np. w Uniwersytecie III Wieku albo w domach opieki społecznej - mówi Rafał Retmaniak z komendy stołecznej."

      "Na spotkaniach policjanci przypominają o tych prawidłowych zachowaniach i niebezpieczeństwach – podkreśla i dodaje, że te często biorą się z nieprawidłowego przechodzenia przez jezdnię. - Często w miejscach nieoznaczonych. Tam, gdzie kiedyś były przejścia, po zmianie infrastruktury zostały przeniesione, a ludzie nadal chodzą na pamięć - wyjaśnia Retmaniak." 

      "Jednocześnie podkreślają, że osoby starsze często mają nie tylko dużą wiedzę, ale też doświadczenie życiowe, które sprawia, że są rozważnymi i świadomymi uczestnikami ruchu."

      Kiedy kolejny raz widzę, że polska drogówka skupia swoją uwagę na szkoleniu wyjątkowo ostrożnych polskich pieszych, zastanawiam się kiedy policja wreszcie poprowadzi pogadanki z kierowcami?

      Czy policja spędziła już tak dużo czasu szkoląc i kontrolując zachowania kierowców, że teraz mogą się zająć działaniami, które będą miały najmniejszy efekt? Czy dzięki tym spotkaniom seniorzy zaczną nagle mieć lepszy wzrok, lepszy refleks, będą lepiej oceniać prędkość zbliżającego się auta? Szybciej będą uciekać z przejścia dla pieszych?

      Odpowiedź na te pytanie brzmi: nie 

      Drodzy policjanci! Seniorzy przetrwali w tej drogowej dżungli, nie wymagają edukacji, sami to zauważyliście. A ruch aut to nie żywioł, którego nie można opanować. To na kierowcach powinna spoczywać odpowiedzialność za bezpieczeństwo seniorów i to na policji spoczywa odpowiedzialność za kontrolę zachowań kierowców! Powinniście przede wszystkim wymagać jazdy z przepisową prędkością i ustępowania pierwszeństwa pieszym.

      Seniorzy mają prawo niedowidzieć i mieć trudności z koordynacją ruchów, zwłaszcza w sytuacji stresowej i mają też pełne prawo korzystać z przestrzeni publicznej! Miarą humanizmu państwa będzie to, czy stworzy do tego bezpieczne warunki. To nie seniorzy powinni umieć rozpoznać prędkość zbliżającego się auta, czy znać jego drogę hamowania. Na wszelki wypadek podpowiem tylko, że te parametry z całą pewnością powinien znać każdy kierowca pojazdu. 

      W tym kontekście szczególnie niepokojącym jest jednak brak odniesienia się do artykułu 26, punkt 7 Prawa o Ruchu Drogowym: "W razie przechodzenia przez jezdnię osoby niepełnosprawnej, używającej specjalnego znaku, lub osoby o widocznej ograniczonej sprawności ruchowej, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w celu umożliwienia jej przejścia." 

      W 2013 roku mogliśmy przeczytać, że "88-letnia staruszka o kulach wtargnęła na przejście dla pieszych." Jeśli nie chcemy już takich wiadomości, to systematyczne przypominanie o tym przepisie i jego egzekwowanie powinna być podstawowym działaniem policji. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „(Nie)bezpieczni seniorzy”
      Tagi:
      Autor(ka):
      polskipieszy
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 grudnia 2016 21:30
  • wtorek, 18 października 2016
    • Wizja zero w praktyce, czyli jak powinien wyglądać bezpieczny przystanek

      Dziś w okolicach Bartoszyc wydarzył się tragiczny wypadek. Dwóch chłopców wysiadających z autobusu chciało przejść na drugą stronę ulicy. Niestety, w tym samym momencie kierowca samochodu jadącego za autobusem, chciał ten autobus ominąć. Skończyło się tym, że kierowca wjechał w obu chłopców - jeden z nich nie żyje, a drugi jest ciężko ranny.

      Czy można było tego wypadku uniknąć? W Polsce na ogół szukamy przyczyn i odpowiedzialności po stronie użytkowników dróg. Ktoś mógłby powiedzieć, że chłopcy powinni uważać i nie wychodzić na jezdnię zza autobusu (choć z przeciwnego kierunku nie nadjeżdżało żadne auto). Ktoś inny powiedziałby, że przecież kierowca powinien być ostrożniejszy - nie powinien omijać stojącego na przystanku autobusu i powinien spodziewać się, że część pasażerów może chcieć przejść na drugą stronę ulicy.

      Niestety tym razem się nie udało. Nie zachowano ostrożności.

      Wróćmy więc do pytania. Czy jednak można było tego wypadku uniknąć? 

      Doświadczenia innych krajów pokazują, że tak. W Szwecji i kilku innych europejskich krajach przyjęto politykę zarządzania transportem nazywaną Vision Zero - jako cel ustalono zero wypadków śmiertelnych na drogach. Cel może wydawać się nieosiągalny, jednak istotą rzeczy jest dążenie do tego celu i kraje, które tę politykę przyjęły, poprawiły bezpieczeństwo na drogach w sposób wyraźnie lepszy od krajów, gdzie takiej polityki się nie prowadzi.

      Podstawowym założeniem Vision Zero jest przyjęcie, że żaden cel związany z mobilnością nie może być ważniejszy od życia i zdrowia człowieka. To założenie ma swoje głębokie konsekwencje - m.in takie, że wypadek nie jest traktowany jako coś, co po prostu się przydarzyło, trudno, ktoś popełnił błąd, "takie jest życie", "mieli pecha" itp. 

      Jednym z filarów polityki Vision Zero jest założenie, że odpowiedzialność za funkcjonowanie w ruchu drogowym spoczywa nie tylko na użytkownikach, ale także na ustawodawcy i organizatorze ruchu - oni także powinni się zastanawiać nad tym, czy wypadek był do uniknięcia i w jaki sposób można byłoby jemu zapobiec lub maksymalnie zminimalizować prawdopodobieństwo, że do niego dojdzie oraz zminimalizować ewentualne skutki, gdyby jednak do wypadku doszło.

      Rozwiązania, dzięki którym nie doszłoby do takiego wypadku istnieją*. Są dość proste i tanie w realizacji. Wymagają tylko (lub aż) zmiany w podejściu do myślenia o bezpieczeństwie.

      Oto przykład z Niemiec:

      Jak widać rozwiązanie jest bardzo proste. W tym miejscu nie wolno omijać autobusu. Trzeba poczekać aż autobus odjedzie i ludzie przejdą. Warto też zauważyć, że gdyby mimo wszystko, jakiś kierowca zdecydował się złamać przepisy i wyprzedzać pod prąd - piesi mogliby zatrzymać się bezpiecznie na azylu. Jedyna rzecz, która jest tu trudna, to przyjęcie, że piesi wysiadający z autobusu mają prawo od razu spokojnie przejść na drugą stronę jezdni i że kierowcy samochodów muszą zaczekać, aż autobus odjedzie.

      Proszę też zwrócić uwagę, że nie proponuje się tu przejść podziemnych, które ze względu na schody są utrudnieniem dla wszystkich pieszych, ale dla części (z wózkami, na wózkach, starszych) są wręcz barierą nie do pokonania. Są także nieporównywalnie bardziej kosztowne i terenochłonne.

      Czy nadszedł już moment, kiedy zaczniemy w Polsce cenić prawo do życia i zdrowia wyżej niż prawo do szybkiej jazdy? 

       

      *) Są kraje, gdzie podejście jest jeszcze bardziej radykalne. Tu znajdziecie przykład z Danii, gdzie autobus zatrzymujący się na przystanku blokuje ruch samochodów w obie strony.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Wizja zero w praktyce, czyli jak powinien wyglądać bezpieczny przystanek”
      Tagi:
      Autor(ka):
      polskipieszy
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 października 2016 20:32
  • sobota, 31 października 2015
    • O pijanych kierowcach z zupełnie innej beczki. Jeszcze raz.

      Bezpieczeństwo w ruchu drogowym to temat, który obrósł w Polsce różnymi mitami. Jednym z problemów, które są przedstawione w mediach w sposób nieadekwatny, jest wpływ alkoholu na prowadzących pojazdy. Skala interwencji i doniesień medialnych sprawia, że pijani kierowcy są wymieniani jako jedna z najczęstszych przyczyn wypadków drogowych w Polsce. Jednak tak nie jest.

      Po pierwsze, osoby będące pod wpływem alkoholu to około 10% uczestników wypadków (15% wśród śmiertelnych). Nie oznacza to jednak, że - jak sugerują niektórzy politycy - "należy podnieść dopuszczalne limity zawartości alkoholu we krwi do jednego promila, skoro większość wypadków powodują trzeźwi". Badania psychologiczne pokazują, że zachowania człowieka, który jest pod znaczącym wpływem alkoholu (1 promil) siedmiokrotnie zwiększają ryzyko wypadku. Takie osoby mają znacząco zmniejszony obszar widzenia peryferycznego, dłużej dostosowują się do zmian w natężeniu światła (reakcja na oślepienie światłami drogowymi), dużo wolniej wykonują zadania wymagające podzielności uwagi, podejmują bardziej ryzykowne decyzje na drodze. Wielokrotnie zwiększone ryzyko uczestnictwa wypadku wynika też bezpośrednio ze statystyk policyjnych. W 2013 roku policja skontrolowała na obecność alkoholu we krwi prawie 9 mln kierowców. Przekroczenie limitu stwierdzono u ponad 160 tysięcy z nich. Stanowi to zaledwie 1,7% kierowców. Widać więc, że mamy znaczącą, prawie 6 krotną nadreprezentację osób pod wpływem alkoholu w grupie osób, które uczestniczyły w wypadkach (gdzie - przypomnę - stanowią ponad 10%).

      Podsumowując: Wpływ spożycia alkoholu na zachowania kierujących jest udowodniony, negatywny i bardzo znaczący. Także skutki wypadków z udziałem pijanych są tragiczniejsze. Natomiast są inne zachowania, nie związane ze spożyciem alkoholu, które w dużo większym stopniu wpływają na bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

      Po drugie, warto zastanowić się nad - wydawałoby się - dość oczywistym faktem, że spożycie alkoholu samo w sobie nie powoduje wypadku. Jeśli dochodzi do wypadku to zawsze muszą pojawić się jakieś inne okoliczności – najczęściej jest to nadmierna prędkość lub nieustąpienie pierwszeństwa innemu uczestnikowi ruchu.

      Zauważmy, że kampanie społeczne, apele w mediach czy akcje policji nie likwidują problemu - codziennie policja łapie setki kierowców prowadzących samochody po spożyciu alkoholu. Codziennie kilkunastu pijanych kierowców powoduje wypadek. Dlaczego w Europie zachodniej jest bezpieczniej, mimo że wcale nie pije się tam szczególnie mniej niż w Polsce?

      Zastanówmy się jak wygląda typowy wypadek z udziałem pijanego kierowcy. Czy taki kierowca, będzie udawał się w długą podróż? Raczej nie. Udział kierowców zawodowych w grupie pijanych kierowców jest zdecydowanie niższy. Kierowcy, którzy okazjonalnie wybierają się w dłuższe trasy też raczej nie będą pić alkoholu przed podróżą. 

      Typowy scenariusz to impreza u znajomych lub rodziny, ewentualnie w jakimś klubie lub barze. Na ogół są to krótsze dystanse.

      Wyobraźmy sobie zatem, że grupka ludzi wychodzi w nocy z imprezy, na której trochę wszyscy popili i wsiadają do samochodu, żeby pojechać do domu. Za kierownicą siada pijany kierowca. Do przejechania ma niewielki dystans, 5-10 km. Realistyczne?

      Zauważmy, że do tego momentu sytuacja może wyglądać tak samo i w Polsce, i np. w Niemczech. Tylko co dzieje się dalej?

      W Polsce kierowca rozpędza samochód. Czy to miasto, czy wiejska droga - znaki, ograniczenia prędkości, radary i strach przed nimi, na pijanym kierowcy nie robią takiego wrażenia jak na trzeźwym. Jedzie szybko, bo w Polsce niemal wszędzie fizycznie da się jechać szybko.

      Jeśli ma szczęście – dojedzie, nikogo po drodze nie zabijając. Stosunkowo częściej niż na zachodzie jednak szczęścia mieć nie będzie. Gdzie tkwi różnica?

      W Niemczech drogi lokalne, miejskie są w większości drogami o ruchu uspokojonym. Tam FIZYCZNIE nie da się jechać szybko, bo są progi spowalniające, podniesione tarcze skrzyżowań, ronda, esowanie toru jazdy, ulice ślepe, dużo skręcania, postawione na jezdni donice z drzewami czy naprzemienne parkowanie. Nawet ulice gdzie nie ma uspokojonego ruchu - "tempo 50", są wąskie - stosownie do prędkości 50 km/h.

      Gdy w Niemczech pijany kierowca będzie w takich miejscach próbował jechać za szybko, infrastruktura szybko mu to uniemożliwi. Albo kolejne wstrząsy samochodu „przypomną” kierowcy o tym z jaką prędkością ma jechać albo kierowca rozbije samochód na którejś z donic, progu, czy zaparkowanym samochodzie, jednak to wszystko stanie się zanim zdąży się rozpędzić. Nawet jeśli doszłoby do jakiejś kolizji, to będzie ona mniej groźna w skutkach, bo prędkość przy jakiej by się zdarzyła, byłaby niższa niż prędkość jaka jest osiągalna dla polskich pijanych kierowców.

      Niestety w Polsce taki kierowca nie zatrzyma się na latarni, tylko owinie na niej auto, nie zderzy się z samochodem jadącym z naprzeciwka, tylko się w niego wbije, piesi nie uskoczą, tylko zostaną wbici w budynek.

      Poprawę bezpieczeństwa można osiągnąć przede wszystkim odpowiednio kształtując infrastrukturę. To tak naprawdę jedyny sposób na pijanych (i nie tylko) kierowców.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „O pijanych kierowcach z zupełnie innej beczki. Jeszcze raz.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      polskipieszy
      Czas publikacji:
      sobota, 31 października 2015 17:04
  • czwartek, 12 marca 2015
    • Uwaga! Nowe zadanie!

      W relacjach kierowców, którzy potrącili pieszego, bardzo często możemy spotkać się z prostym i – jakże denerwującym - usprawiedliwianiem „panie policjancie, ale ja go nie widziałem”. Wiele osób wtedy wzrusza ramionami, część osób się oburza. Warto jednak zastanowić się, czy te słowa kierowców są tylko wymówką, czy może jednak coś w tym jest? Zobaczcie krótką, jednominutową reklamę społeczną z brytyjskiej kampanii „Think”, która bardzo dobrze pokazuje mechanizmy związane z uwagą.

      Dla nie znających języka angielskiego - podczas oglądania trzeba policzyć, ile podań piłki wykonał zespół w białych strojach. (I nie czytajcie dalszej części tekstu, dopóki nie obejrzycie filmu ;-)

       

       

      Kto widział tańczącego misia? Część z Was być może zwróciła na niego uwagę. Jednak większość go nie zauważa, jest skupiona na zadaniu – liczy podania piłki. Łatwo nie zauważyć czegoś, czego nie szukamy, prawda?

      Co to ma wspólnego z ruchem drogowym? Podobnie jest z kierowcami – ich uwaga w większości skupiona jest na innych autach, na sygnalizacji, na tym, co może stwarzać dla nich zagrożenie. Tego są nauczeni. Zarówno przez instruktorów, jak i doświadczenie. Pieszy nie stwarza takiego zagrożenia jak inne auto, więc na niego uważa się mniej. W sytuacjach nieco bardziej skomplikowanych, jeszcze mniej. "A w ogóle, to pieszy sam powinien uważać i nie pchać się pod koła" - z takim myśleniem można się przecież spotkać często.

      Co można zrobić, aby poprawić bezpieczeństwo pieszych? Używając metafory filmu, trzeba sprawić, aby pieszy stał się dla kierowców takim zadaniem, jakim jest liczenie podań piłki. Nie może być już dłużej tańczącym misiem.

      Polskie przepisy dotyczące pierwszeństwa na przejściu są niejasne. A ich interpretacja w rzeczywistości wygląda tak, że nawet policji zdarza się twierdzić, że to przede wszystkim pieszy powinien uważać albo usprawiedliwiać kierowców, którym „pieszy wtargnął” na przejście. Trudno zatem spodziewać się, że kierowcy będą wysoce zmotywowani do uważania i ustępowania pierwszeństwa pieszym.

      Konieczna jest zatem zmiana podejścia.

      1. Należy zmienić przepisy tak, aby była całkowita jasność – pieszy zbliżający się do przejścia ma pierwszeństwo przed kierowcą. I nie ma mowy o żadnym wtargnięciu na przejście.
      2. Przed wprowadzeniem tego przepisu warto przeprowadzić kampanię społeczną informującą o zmianie przepisów. Ale dobrze byłoby też pokazać, że kierowcy dojeżdżając do przejścia, będą musieli uważnie obserwować OKOLICE przejścia i poszukać wzrokiem pieszych. TO DLA WIELU BĘDZIE NOWE ZADANIE.

      Trzeba będzie zwrócić uwagę, że nie jest możliwe rozpędzanie się w mieście do prędkości 70-80 km/h i jednocześnie przestrzeganie tego przepisu. Przy takiej prędkości pole widzenia jest już bardzo wąskie i nie będzie możliwości bezpiecznego zatrzymania pojazdu w momencie dostrzeżenia pieszego zbliżającego się do przejścia. Tu przypomnę – pieszego, który będzie miał na tym przejściu bezwzględne pierwszeństwo.

      Często słyszę, że ta zmiana się nie uda, bo „polscy kierowcy mają taką mentalność”.

      Nie, polscy kierowcy nie są jakimiś potworami. Warto zauważyć, że bardzo podobna zmiana, dotycząca przejazdów rowerowych, zaszła w polskich przepisach w 2011 roku i od tego momentu jest coraz bezpieczniej – kierowcy coraz częściej ustępują pierwszeństwa rowerzystom na przejazdach, mimo skromnej kampanii społecznej i niewielkiego zaangażowania policji. Mamy też ogromną liczbę polskich kierowców, jeżdżacych po krajach UE, którzy bardzo szybko nauczyli się ustępować pierwszeństwa pieszym.

      Na koniec pokażę jeszcze jeden krótki film z brytyjskiej kampanii „Think”, tym razem dotyczący zachowań kierowców wobec motocyklistów:

      Proste?

      Proponuję zrobić w Polsce analogiczny spot z hasłem:

      Dojeżdżając do przejścia zwolnij, rozejrzyj się za pieszymi.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Uwaga! Nowe zadanie!”
      Tagi:
      Autor(ka):
      polskipieszy
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 marca 2015 15:33
  • środa, 11 lutego 2015
    • Segregacja czy integracja?

      Na warszawskim Żoliborzu postawiono ostatnio szkaradny labirynt barierek przed przedszkolem. Choć celem prawdopodobnie było zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom, to efekt ten raczej nie będzie osiągnięty – przejście jest niewygodne, bardzo wąskie, przeciskając się w tłoku porannym łatwo będzie rozedrzeć ubranie o ostre końcówki barierek Dodatkowo, cześć dzieci i rodziców widząc tłok prawdopodobnie i tak będzie przechodzić jezdnią.

      (fot: Michał Kwiatkowski/Ben Hamilton-Bailie)

      Jak inaczej (i być może wbrew intuicji) można taki problem rozwiązać, pokażę na przykładzie małej holenderskiej miejscowości Noordlaren leżącej w pobliżu Groningen. Tamtejsza szkoła podstawowa znajduje się przy dość ruchliwej ulicy. Jednak zamiast stawiania ogrodzenia czy murów, gmina zdecydowała się na integrację (!) szkoły i placu zbaw z drogą oraz minimalizację barier pomiędzy dziećmi a autami.

      W efekcie kierowcy mają poczucie, że jadą przez plac zabaw, więc jadą bardzo powoli i ostrożnie. Ponadto dzieci stają się bardziej świadome obecności aut w pobliżu i stają się ostrożniejsze.

      To proste rozwiązanie miało też inne skutki - szkoła stała się bardziej otwarta i widoczna, ulica stała się bardziej częścią przestrzeni miejskiej, a mniej drogą. Ławki przyszkolne, na których oczekują rodzice zostały celowo ustawiono bardzo blisko poruszających się aut. Dzięki temu kierowcy dostają bezpośrednią informację o bliskości szkoły i wiedzą, że należy tu zachować szczególną ostrożność.

      Co istotne i charakterystyczne dla stref współdzielonych - na drodze praktycznie brak oznakowania pionowego i poziomego, aby nie szpecić przestrzeni.

      To rozwiązanie powstawało przez dłuższy czas - kilka lat trwało budowanie poparcia od rodziców i nauczycieli. Przyjęło się jednak bardzo dobrze – dzięki niemu bezpieczeństwo poprawiło się na większym obszarze wokół szkoły.

       

      Więcej szczegółów na temat projektu znajdzieciu tu (po angielsku): http://knowledge.allianz.com/mobility/transportation_safety/?1841/risker-streets-reduce-accidents

      A tu widok na google streetview: https://www.google.pl/maps/@53.121513,6.663183,3a,75y,330.76h,84.94t/data=!3m4!1e1!3m2!1scYT61ej3As5WmMEti-4dzQ!2e0?hl=en

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      polskipieszy
      Czas publikacji:
      środa, 11 lutego 2015 16:40
  • poniedziałek, 29 grudnia 2014
    • Kto ochroni pieszych przed policją?

      Traktowanie pieszych w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Jednak dzisiejsze doniesienie z prasy - nagranie, w którym kierująca pojazdem z premedytacją zjeżdża ze swojego pasa ruchu, żeby przestraszyć/potrącić (!?) pieszą, która powoli schodziła z przejścia dla pieszych - szokuje. A szok jest tym większy, że kierującą była policjantka na służbie, w służbowym radiowozie.

       

       

      W komentarzach prasowych zabrakło mi zwrócenia uwagi na dwie istotne rzeczy.

      #Etyka

      Policjanta obowiązuje takie samo prawo, jak wszystkich. Ale jest też coś więcej. Policjant to zawód zaufania publicznego. Policjanta obowiązują szczególne zasady etyki zawodowej. Oto kilka wybranych punktów z tego dokumentu:

      § 2.
      W sytuacjach nieuregulowanych przepisami prawa lub nieujętych w niniejszych zasadach etyki zawodowej policjant powinien kierować się zasadami współżycia społecznego i postępować tak, aby jego działania mogły być przykładem praworządności i prowadziły do pogłębiania społecznego zaufania do Policji.

      § 4.
      Policjant we wszystkich swoich działaniach ma obowiązek poszanowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka, w szczególności wyrażający się w:
      1) respektowania prawa każdego człowieka do życia;
      2) zakazie inicjowania, stosowania i tolerowania tortur bądź nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

      § 6.
      Postępowanie policjanta w kontaktach z ludźmi powinna cechować życzliwość oraz bezstronność wykluczająca uprzedzenia rasowe, narodowościowe, wyznaniowe, polityczne, światopoglądowe lub wynikające z innych przyczyn.

      § 23.
      Policjant powinien dbać o społeczny wizerunek Policji jako formacji, w której służy i podejmować działania służące budowaniu zaufania do niej.

      Zwróćcie uwagę na to, czego powinniśmy wymagać od policji. Policja powinna pamiętać po co istnieje i do czego się zobowiązuje. Także sama wobec siebie. Policjant powinien być traktowany surowiej, a nie pobłażliwiej. Od policjanta powinno się wymagać więcej, a nie mniej!

      #Wypadek? Nie sądzę.

      Polowanie na piesząW ruchu drogowym przyjęto co do zasady, że wypadki są wynikiem nieuwagi, nieostrożności uczestników ruchu. Ale to nie jest ta sytuacja. Widocznego na nagraniu zachowania policjantki nie można kwalifikować jako drobne wykroczenia karane zwykłym mandatem. Tu widać, że kierująca z rozmysłem łamie przepisy - skręca z lewego pasa, przez środkowy, na prawy, żeby przejechać (naprawdę mam nadzieję, że tylko o to chodziło) blisko pieszej. To nie jest przypadek. To nie jest nieostrożność, nieuwaga, to było celowe działanie!

      Czy to było usiłowanie zabójstwa? Czy usiłowanie spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała? Nie wiem. Pomyślcie jednak, co byłoby, gdyby ta przechodząca pani nie była w stanie uciec.

      Policja lubi apelować. Tym razem jednak ja stąd zaapeluję do policji. Obowiązuje was prawo i wasze własne standardy. Stosujcie się do nich! I traktujcie z szacunkiem pieszych. Oni powinni móc na was liczyć, a nie spodziewać się z waszej strony zagrożenia!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      polskipieszy
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 grudnia 2014 21:03
  • sobota, 30 sierpnia 2014
    • Już my was ochronimy

      Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD) stworzyła dokument, w którym przedstawia plany działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym na lata 2013-2020. Tym razem zamiast ogółów i deklaracji dobrych chęci, eksperci od bezpieczeństwa postanowili umieścić jakieś mierzalne cele. W związku z tym, wśród priorytetowych działań państwa na pierwszym miejscu umieszczono działanie: "Aktywizacja działań Policji w celu poprawy bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego, zwłaszcza pieszych"

      Tabela

       

       Z tabelki wynika, że sukcesem policji będzie jeśli:

      • zwiększy się liczba kontroli pieszych,
      • zwiększy się liczba wybranych wykroczeń popełnionych przez pieszych (?)
      • i w wyniku tych działań poprawi się bezpieczeństwo pieszych (tzn. wg podanych wyżej wskaźników liczba wypadków, rannych i zabitych zmniejszy się o co najmniej jeden)
      • oraz procentowy udział pieszych w wypadkach drogowych ma się nie zmienić. (??)

      Jak można coś takiego zaprezentować jako część programu realizacyjnego poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce? Jak to możliwe, że coś tak niepoważnego zostało przyjęte przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego?

      Też nie wierzycie? Zobaczcie:

      "Narodowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013-2020 nie jest planem działań, a jedynie programem wyznaczającym kierunek, w jakim należy podążać by osiągnąć zamierzone cele. Konkretne działania zostały zwarte w Programie Realizacyjnym na rok 2013, który 22 maja 2013 roku został przyjęty przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego."

      całość dostępna tu:

      http://www.krbrd.gov.pl/index.php/component/k2/item/209-narodowy-program-bezpieczenstwa-ruchu-drogowego-2013-2020

      To co widzicie w tabelce, to właśnie te konkretne działania. Nie wiem nawet jak to potraktować - dotycząca pieszych część Programu Realizacyjnego zawiera błędy logiczne i jest oparta na błędnych założeniach. Zaproponuję więc, jak ta część według mnie powinna wyglądać.

      Aby faktycznie poprawić bezpieczeństwo pieszych należy zamienić „wskaźnik produktu” z liczby kontroli pieszych, na liczbę kontroli zachowań kierowców wobec pieszych. Policja powinna skupić się na pilnowaniu, aby kierowcy nie wyprzedzali na przejściach dla pieszych, aby przepuszczali pieszych znajdujących się na przejściu (często nawet tego nie robią), aby zatrzymywali się na „zielonej strzałce”, aby zatrzymywali się przed pieszymi z widoczną niepełnosprawnością. Straż Miejska powinna pilnować, aby kierowcy nie parkowali w odległości mniejszej niż 10 metrów od przejścia dla pieszych lub skrzyżowania.

      Dodatkowo, jeśli wprowadzone zostaną zmiany zapowiadane w dalszej części dokumentu (pierwszeństwo pieszych zbliżających się do przejścia oraz likwidacja zielonej strzałki), to działania policji powinny również uwzględniać kontrolę tych nowych przepisów.

      Wskaźnik rezultatu” i „wskaźnik oddziaływania”

      Zakładanie, że jakaś liczba osób złamie przepisy jest niebezpieczne, przekonaliśmy się o tym, gdy rząd założył, że uzyska ogromne wpływy z mandatów za przekraczanie prędkości. Okazało się, że kwota płaconych mandatów była wielokrotnie niższa. W związku z tym, zamiast zakładać, że zwiększy się liczba wykrytych przewinień, powinien pojawić się wskaźnik odnoszący się bezpośrednio do liczby wypadków, które zdarzają się w określonego typu miejscach. Na przykład - jeśli na przejściach dla pieszych zdarzyło się 3000 wypadków, to dzięki policyjnym kontrolom przeprowadzanym na przejściach, gdzie często dochodzi do wypadków, można byłoby wyznaczyć cel  - zmniejszenie liczby wypadków o co najmniej 10%.

      Procentowy udział pieszych w wypadkach drogowych powinien w ogóle zniknąć z tej tabelki - ten wskaźnik jest w tym kontekście zupełnie bezsensowny.

      Cel stawiany przed policją powinien być osiągalny, ale i ambitny, wymagający zaangażowania. Jeśli przyjmiemy, że wystarczy zmniejszyć liczbę wypadków o jeden, to nie dożyjemy bezpiecznych dróg w Polsce.

      

      Dla dociekliwych linki do strony i programu. Znajdziecie tam jeszcze więcej „kwiatków”:

      http://www.krbrd.gov.pl/index.php/component/k2/item/209-narodowy-program-bezpieczenstwa-ruchu-drogowego-2013-2020

      http://www.krbrd.gov.pl/index.php/program-brd/program-realizacyjny-2013

      http://www.krbrd.gov.pl/download/pdf/Program%20Realizacyjny_2013_po_KRBRD_calosc.pdf

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Już my was ochronimy”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      polskipieszy
      Czas publikacji:
      sobota, 30 sierpnia 2014 00:16
  • środa, 23 lipca 2014
    • Opinia dotycząca projektu zmian w PoRD

      W sejmie wciąż krąży "pieszy" projekt zmian w prawie o ruchu drogowym z 13 września 2013. ParagrafOmawiałem go już wcześniej na łamach bloga. Oryginał wraz z uzasadnieniem znajduje się na stronie sejmu. 

      Pod koniec maja 2014 zostałem poproszony o zaopiniowanie tego projektu, więc upubliczniam opinię:

      "Sejmowa Komisja Infrastruktury, Podkomisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia Poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o kierujących pojazdami (druk nr 1859)

      Opinia dotycząca projektu zmian w ustawie Prawo o ruchu drogowym

      Proponowana zmiana ma na celu poprawienie bezpieczeństwa pieszych w obrębie przejść dla pieszych. Niestety nie czyni tego w sposób wystarczający.

      Pierwsza uwaga dotyczy zmiany w zakresie informacji, która dotyczy pieszych. Wskazuje ona, że pieszy wchodzący na to przejście ma pierwszeństwo nad pojazdem.

      „1. Pieszy wchodzący na to przejście lub znajdujący się na nim ma pierwszeństwo przed pojazdem.”;

      Należy postawić tu pytanie. Jak będzie rozumiane słowo „wchodzący”. Najprawdopodobniej interpretacja będzie taka, że pieszy, który jedną nogą jest na chodniku a drugą za chwilę postawi na jezdni, jest pieszym, który „wchodzi na to przejście”. Jest więc to niewielka zmiana, można byłoby powiedzieć, że daje pieszym teoretycznie pół kroku więcej w zakresie pierwszeństwa.

      Analogiczne przepisy, które obowiązują w krajach, gdzie bezpieczeństwo pieszych znajduje się na najwyższym poziomie (np. Holandii), mowa jest o pieszych zbliżających się do przejścia. W praktyce wygląda to tak, że pieszy, który kieruje się w stronę przejścia dla pieszych i znajduje się około 1-2 metrów od niego, jest już traktowany przez kierowców jako pieszy, któremu będą musieli udzielić pierwszeństwa  – kierowcy wyraźnie zwalniają lub zatrzymują się tak, że pieszy nie musi zatrzymywać się, ani nawet zwalniać – idzie swoim tempem do przejścia i przez przejście dla pieszych.

      Zmiana proponowana w tym projekcie nie zapewnia takiego bezpieczeństwa i komfortu pieszym.

      Najlepszy efekt uzyskamy zamieniając brzmienie tej części ustawy w ten sposób:

      „1. Pieszy zbliżający się do przejścia lub znajdujący się na nim ma pierwszeństwo przed pojazdem”

      Tak sformułowany przepis zobowiąże kierowców do faktycznego zachowania szczególnej ostrożności w pobliżu przejścia dla pieszych. Aby ustąpić pierwszeństwa pieszemu, kierowca będzie musiał jechać w pobliżu przejścia z odpowiednio zmniejszoną prędkością. Tak, aby mógł obserwować chodnik w pobliżu przejścia.

       

      Druga uwaga jest związana z innym sposobem przedstawienia sytuacji z punktu widzenia kierowcy, gdzie nowość polega na dodaniu części związanej z udzieleniem pierwszeństwa pieszemu, który oczekuje bezpośrednio przed przejściem na możliwość bezpiecznego przekroczenia jezdni.

      2) w art. 26 ust. 1 otrzymuje brzmienie:

      „1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który oczekuje bezpośrednio przed przejściem na możliwość bezpiecznego przekroczenia jezdni lub znajduje się na przejściu.” ;

      Proponowane rozwiązanie jest nieintuicyjne. Pierwszeństwo jest rozumiane powszechnie jako poruszanie się bez zakłóceń i tak właśnie to działa w każdym innym przypadku – jeśli kierowca pojazdu lub rowerzysta zbliża się do skrzyżowania drogą z pierwszeństwem, nie musi się zatrzymać, żeby sprawdzić czy inni użytkownicy ruchu go zauważą i czy zamierzają mu tego pierwszeństwa udzielić. Proszę spojrzeć na przepis z punktu widzenia pieszego - skoro ma pierwszeństwo i chce iść, to dlaczego ma się zatrzymywać? Jak długo ma „oczekiwać”?

      Po co stwarzać dodatkowe trudności interpretacyjne kierowcom? Kierowca widzi pieszego, który zbliża się do przejścia, ale pieszy zamiast przejść, zatrzymuje się? Jak długo oczekujący to już „oczekujący”, a nie ten co dopiero przed podszedł do przejścia?

      To wszystko jest niepotrzebną komplikacją.

      Oprócz nieintuicyjności, zwrócę uwagę na jeszcze jeden aspekt związany z psychofizjologią widzenia.

      Uwaga kierowcy jest skupiona głównie na jezdni, ale dzięki widzeniu peryferycznemu możemy stosunkowo łatwo dostrzec ruch, który znajduje się poza centrum uwagi. Jeśli kierowca i pieszy zbliżają się do przejścia dla pieszych, to kierowca powinien być w stanie zauważyć zbliżającego się pieszego.

      Jednak wg nowych przepisów, kierowca, który jedzie przepisowo i ma szansę zauważyć pieszego zbliżającego się do przejścia, nie będzie zobowiązany ustawą do tego, aby go przepuścić - za to będzie musiał to zrobić następny kierowca, dla którego pieszy jest tylko jednym z wielu nieruchomych elementów znajdujących się na ulicy, obok słupa ze znakiem, latarni, billboardu, kosza na śmieci itp.

      Temu drugiemu kierowcy będzie trudniej zauważyć stojącego pieszego niż pierwszemu, który miał szansę zauważyć ruch.

      Nie utrudniajmy niepotrzebnie życia kierowcom i pieszym. Istnieją gotowe, sprawdzone rozwiązania z krajów o wysokim bezpieczeństwie, np.:

      „1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który zbliża się do przejścia dla pieszych lub znajduje się na nim.”

      Trzecia uwaga (niezależna od uwag 1 i 2) to zaskakująca niespójność między sformułowaniami dotyczącymi pieszych i kierowców:

      W proponowanych zapisach najpierw pierwszeństwo ma pieszy wchodzący na przejście, ale dalej: Kierowca ma ustąpić pierwszeństwa pieszemu oczekującemu na przejście.

      Jeśli intencją ustawodawcy jest nadanie pierwszeństwo pieszemu, który wchodzi na przejście, niech będzie to podkreślone przez użycie jednolitego języka.

      Jeśli pieszy ma oczekiwać na przejście – tak samo – niech te przepisy będą napisane tak, aby nie było potrzeby zastanawiania się nad interpretacją i intencją. To są różne słowa o różnym znaczeniu. Nie ma żadnego powodu, żeby takie różnicowanie wprowadzić.

      Ostatnia uwaga dotyczy zapisu, który nie jest przedmiotem zmian, a jest bardzo istotnym elementem prawa o ruchu drogowym dotyczącym pieszych.

      „pieszym zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych”

      Nieusunięcie z tego zapisu przynajmniej części „w tym również na przejściu dla pieszych” może spowodować, że proponowane zmiany w przepisach nie wpłyną znacząco na poprawę bezpieczeństwa w ich obrębie. Ten zapis w prosty sposób odbiera pieszym pierwszeństwo i jest powszechnie nadużywany w interpretacjach zachowań pieszych.

      Nadajemy na mocy ustawy pierwszeństwo pieszemu i w tej samej ustawie na mocy innego przepisu ustalamy, że jeśli kierowca nie udzieli pierwszeństwa pieszemu, to pieszy nie ma prawa z tego pierwszeństwa skorzystać. Gdy dodamy do tego jeszcze ten zapis z Prawa o ruchu drogowym to widać wyraźnie, że ten zestaw przepisów nie jest logicznie spójny

      Art. 4 Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego

      Żeby uzmysłowić wagę problemu podam  przykład, w którym pokażę jak tę samą sytuację, na podstawie tego samego zestawu przepisów, można opisać:

      Pieszy zbliża się do przejścia dla pieszych, widzi z daleka zbliżające się auto. Auto jedzie z przepisową prędkością, kierowca widzi zbliżającego się pieszego, pieszy wchodzi na przejście dla pieszych, kierowca nie zatrzymuje się, potrąca pieszego.

      Opis pierwszy:

      Kierowca nie ustąpił pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na przejście.

      Pieszy wszedł na przejście wiedząc, że pieszy wchodzący na przejście ma pierwszeństwo

      Opis drugi.

      Kierowca zbliżył się do przejścia, nie było tam pieszego oczekującego na przejście, tylko pieszy, który się do niego dopiero zbliża, więc nie ustąpił mu pierwszeństwa,

      Pieszy wszedł bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd.

      Ta sama sytuacja, a jaka różnica w opisie.

      Wyobraźmy sobie jak ten przepis by brzmiał, gdyby dotyczył ruchu pojazdów:

      „kierowcom zabrania się wjeżdżać drogą z pierwszeństwem na skrzyżowanie bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również gdy nadawany jest sygnał zielony”.

      Proszę zauważyć jednak, że nawet w tak absurdalnej sytuacji kierowcy byliby na lepszej pozycji, bo obie strony korzystają z aut, dających ochronę fizyczną. W przypadku konfrontacji pieszy – kierowca, pieszy jest zawsze stroną dużo bardziej poszkodowaną i tę przewagę, przez brak przepisów odpowiednio chroniących pieszych, kierowcy bezwzględnie wykorzystują.

      Usunięcie przepisu, który zabroni pieszym wchodzić bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd nie powinna w żadne sposób pogorszyć bezpieczeństwa. Istnieje już przepis ogólny, który jest zupełnie wystarczający w tym względzie:

      Art. 3.

      1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie

      I nie ma potrzeby stosowania specjalnego zapisu dla pieszych.

      Podsumowanie:

      Proponowane zmiany mają w intencji zapewnić pieszym większą ochronę na przejściu dla pieszych. Niestety, ich wprowadzenie w tym kształcie, może spowodować duży chaos i dodatkowe problemy. Przepisy te powinny być spójne, powinien być użyty jasny, prosty język i jednolite nazewnictwo.

      Zalecam wprowadzenie poprawek zgodnie z sugestiami podanymi w powyższej opinii"

      A jakie jest Wasze zdanie?

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Opinia dotycząca projektu zmian w PoRD”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      polskipieszy
      Czas publikacji:
      środa, 23 lipca 2014 12:11
  • wtorek, 10 czerwca 2014
  • wtorek, 15 kwietnia 2014
    • Prawdziwe pierwszeństwo dla pieszych. Nareszcie!

      Rząd przychylnie zaopiniował poselski projekt zmiany prawa o ruchu drogowym, według którego pieszy zamierzający przejść przez jezdnię będzie miał pierwszeństwo!

      Przejście dla pieszych

      Nowela jest już gotowa do pierwszego czytania. Projekt długo czekał w Komisji Infrastruktury na stanowisko rządu. Po wielu staraniach, wreszcie pierwszy naprawdę duży krok ku normalności. Niestety wciąż nie wiem do której wersji projektu odniósł się rząd - postaram się wkrótce podać szczegóły.

       

      UWAGA - UZUPEŁNIENIE:

      Proponowane przepisy znajdują się tu:

      A tu podaję najistotniejsze szczegóły:

      "Art. 1. W ustawie z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym [...] wprowadza się następujące zmiany:

      1) w art. 13 ust. 1 zdanie drugie otrzymuje brzmienie:
      „1. Pieszy wchodzący na to przejście lub znajdujący się na nim ma pierwszeństwo przed pojazdem.”;

      2) w art. 26 ust. 1 otrzymuje brzmienie:
      „1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który oczekuje bezpośrednio przed przejściem na możliwość bezpiecznego przekroczenia jezdni lub znajduje się na przejściu
      .”

      Dodatkowo Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego będzie zobowiązana do przeprowadzenia kampanii informacyjnej, a wprowadzenia zmian możemy się spodziewać w drugiej połowie przyszłego roku:

      "Art. 3
      .
      1. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jest obowiązana do zainicjowania przeprowadzenia i koordynowania kampanii informacyjnej o zmianach wynikających z art. 1, obejmującej w szczególności:
      1) popularyzowanie informacji związanych z pierwszeństwem pieszego wchodzącego na przejście dla pieszych lub znajdującego się na nim przed pojazdem,
      2) opracowywanie i wydawanie publikacji popularyzujących wiedzę o pierwszeństwie pieszego wchodzącego na przejście dla pieszych lub znajdującego się na nim przed pojazdem, w tym wydawanie broszur i ulotek,
      3) zapewnienie strony internetowej zawierającej informacje o pierwszeństwie pieszego wchodzącego na przejście dla pieszych lub znajdującego się na nim przed pojazdem - z uwzględnieniem użytkowników o specjalnych potrzebach, w szczególności osób niepełnosprawnych.

      2. Kampania informacyjna, o której mowa w ust. 1 rozpoczyna się nie później niż trzy miesiące przed dniem wejścia w życie ustawy i jest prowadzona nie krócej niż miesiąc po jej wejściu w życie.

      Art. 4
      Ustawa wchodzi w życie po upływie 12 miesięcy od dnia ogłoszenia. "

       

      A teraz uzasadnienie:

      "
      [...]
      W Polsce prowadzone są szczegółowe analizy przyczyn i skutków wypadków drogowych, oraz działania mające na celu poprawę stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego. W 2011 roku na polskich drogach doszło do 3678 wypadków na przejściach dla pieszych (co stanowi około 9 % ogółu zaistniałych wypadków). W wypadkach na przejściach dla pieszych śmierć poniosło 238 osób, zaś 3684 zostało rannych. W około 50% tych zdarzeń winę za spowodowanie wypadku pono
      sili sami piesi. Wejście pieszego na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem stanowiło w 2011 roku przyczynę 2 493 wypadków, (tj. 57% wszystkich zdarzeń spowodowanych przez pieszych). Zważywszy na wysoką wypadkowość w rejonie przejść dla pieszych, prawodawca zdecydował, że należy wprowadzić szczególne zabezpieczenie polegające na tym, że z jednej strony pieszy będący na przejściu dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem, zaś z drugiej strony ma zakaz wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych. Zakaz wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący
      pojazd ma swoje odzwierciedlenie również w Konwencji, która stanowi, że na przejściach dla pieszych piesi nie powinni wchodzić na jezdnię bez uwzględnienia odległości i szybkości zbliżających się pojazdów. Taka konstrukcja ma na celu w jeszcze większym stopniu zagwarantować kierującemu możliwość właściwej reakcji
      – kierujący musi mieć czas na reakcję i niezbędny odcinek drogi do zatrzymania pojazdu; ma obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pieszemu na przejściu, zaś z drugiej strony nie można mu postawić zarzutu gdy tego nie uczynił, jeżeli nie miał takiej możliwości.

      Projekt wprowadza w ustawie przepis nadający pierwszeństwo pieszego nie tylko gdy już jest na przejściu (tak jak jest dziś), ale również gdy ma zamiar wejść na przejście i sygnalizuje to oczekiwaniem bezpośrednio przed przejściem. Wprowadzenie do ustawy expressis verbis elementu „oczekiwania” pieszego przed przejściem jest jednocześnie gwarancją, że kierujący będzie miał czas na reakcję – na zatrzymanie pojazdu.

      Trzeba też zwrócić uwagę na przepis § 47 ust. 4 rozporządzenia Ministrów infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie
      znaków i sygnałów drogowych, z którego wynika, że kierujący pojazdem ma jechać z taką prędkością, by mógł zatrzymać pojazd przed przejściem, jeżeli pieszy znajduje się na nim lub na nie wchodzi. Obowiązek zmniejszenia prędkości pozostaje w korelacji z pieszymi znajdującymi się lub wchodzącymi na przejście. Formalnie przepis ten (§ 47 ust. 44 rozporządzenia) daje więc pierwszeństwo pieszemu nie tylko wówczas, gdy znajduje się na przejściu, ale także wtedy, gdy wchodzi na przejście.

      Obowiązujące w Polsce w powyższym zakresie dotychczasowe uregulowania zrodziły poważne wątpliwości. W literaturze wskazuje się, że takie uregulowanie tej kwestii
      w rozporządzeniu pozostaje w sprzeczności z art. 13 ust. 1 zd. drugie i art. 26 ust. 1 p.r.d., w myśl których pierwszeństwo przed pojazdem ma tylko pieszy znajdujący się na przejściu.
      Zdaniem R.A. Stefańskiego
      2 zmiana tej zasady mogła nastąpić tylko poprzez nowelizację tych przepisów ustawy, a nie przez rozporządzenie, które jest aktem niższego rzędu niż ustawa. Ponadto powołany § 47 ust. 4 rozporządzenia nie znajduje uzasadnienia w treści delegacji ustawowej do wydania rozporządzenia. Zgodnie z art. 7 ust. 2 minister właściwy do
      spraw transportu i minister właściwy do spraw wewnętrznych zostali upoważnieni dookreślenia znaków i sygnałów obowiązujących w ruchu drogowym, ich znaczenia i zakresu obowiązywania. W zakresie znaków określających przejście dla pieszych uprawnienie zostało zrealizowane w § 47 ust. 1 i § 88 ust. 1 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych, gdyż w przepisach tych określono znaki oznaczające przejście dla pieszych i ich znaczenie. Upoważnienie nie dotyczy określania zasad zachowania się uczestników ruchu w miejscach oznaczonych tymi znakami. W związku z tymi wątpliwościami postanowiono art. 26 p.r.d. znowelizować, aby pozostawał pełnym odzwierciedleniem postanowień Konwencji Wiedeńskiej."

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „Prawdziwe pierwszeństwo dla pieszych. Nareszcie!”
      Tagi:
      Autor(ka):
      polskipieszy
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 kwietnia 2014 01:11